Wielu z Was wciąż pyta mnie oto samo,
ja na to odpowiadam śmiało. Każdy
człowiek lubi co innego, ja lubię
spacery z każdym kolegą. Lubię także
muzykę, chwile dobre oglądać.
Lecz nie lubię w złe chwile zaglądać.
Kocham moją rodzinę, przyjaciół, znajomych,
którzy radość serca sprawiają w moje strony.
Lubię zwierzęta, które są dobre i wiedzą jak
zachować się dobrze. Uwielbiam chodzić
do Kościoła, w nim na nowo odkrywać
swoją stronę. A co najważniejsze -
Kocham Boga, bo z Nim wszystko wokół,
a przy Nim wszystko to nic, trochu.
Przyznam się szczerze, że choć czasami Go
nie dostrzegam, to jednak wiem,że jest
i w życiu bym Go nie odsprzedał. Bardzo
Go sławię i sławić Go będę, Jemu chwałę
należy wykładać wszędzie.
Autor: Mateusz Orzeł
zawiera tematy głównie związane z religią chrześcijańską oraz Kościołem Rzymsko-Katolickim, ale nie tylko. Blog nie zawiera samą religię, na blogu są dostępne różnego rodzaju wiersze, historie, rozważania, przemyślenia i tym podobne. Blog ma na celu uświęcenie Ciebie, ale i mnie. Fanpage: https://www.facebook.com/GoRn.Mateusz/?ref=br_rs Grupa bloga: https://www.facebook.com/groups/1967147553547079/?ref=br_rs
czwartek, 19 kwietnia 2018
,,Szkoła"
Szkoła wiele zmienia,
uczy, szkoli, daje tchnienia.
Nie w każdej szkole człowiek
czuje się jak w swojej,
więc czasami przychodzi chwila,
że pora zmienić szkołę. Człowiek musi
być szczęśliwy, a co najważniejsze
musi być prawdziwy.
Autor: Mateusz Orzeł
uczy, szkoli, daje tchnienia.
Nie w każdej szkole człowiek
czuje się jak w swojej,
więc czasami przychodzi chwila,
że pora zmienić szkołę. Człowiek musi
być szczęśliwy, a co najważniejsze
musi być prawdziwy.
Autor: Mateusz Orzeł
,,To co było"
To co było, już nigdy nie wróci,
moje serce wciąż będzie się smucić.
Może i żałuje,że tak postąpiłem,
lecz sądziłem,że będzie mile.
Dwa lata to tak wiele, to tak
wielka liczba, która nagle z moich
drzwi serca wyszła. Nie ma czasu
już na zmiany, nie ma czasu by
pogłębiać stare rany. Teraz trzeba
iść do przodu, byle dobrze, śmiało, znowu.
Autor: Mateusz Orzeł
moje serce wciąż będzie się smucić.
Może i żałuje,że tak postąpiłem,
lecz sądziłem,że będzie mile.
Dwa lata to tak wiele, to tak
wielka liczba, która nagle z moich
drzwi serca wyszła. Nie ma czasu
już na zmiany, nie ma czasu by
pogłębiać stare rany. Teraz trzeba
iść do przodu, byle dobrze, śmiało, znowu.
Autor: Mateusz Orzeł
poniedziałek, 16 kwietnia 2018
Powracam na Fototechnika! Nowość/Starość + Niespodzianka!
Cóż, wielu z Was ciekawią moje losy. W tym poście trochę o nich opowiem.
Tydzień temu wróciłem z Wieliczki, rodzice w raz ze mną i lekarzem zdecydowali,że muszę być w Sączu głównie chodzi o problemy zdrowotne, lecz nie ukrywam,że są też inne powody. Sam potrzebowałem czasu, żeby zebrać myśli, a w związku z tym,że liczba czytelników na tym wspaniałym blogu dzięki Wam ciągle wzrasta postaram się codziennie coś wstawić: Post lub wiersz.
Jeżeli w danym dniu nic się nie pojawi, to w następnym będą dwie rzeczy. To ta niespodzianka :D
Ci co wiedzieli,że się przepisałem s powrotem pytali: ,,Jak mnie przyjęli w Technikum?" odpowiem na to pytanie: Bardzo dobrze. Uwielbiam ludzi, którzy są tutaj i którzy mnie tak miło przyjęli. Moja ukochana rodzinka tak samo, wspierają mnie i wiedzą co jest dla mnie dobre. Dziękuję Wam za to rodzinko! Dziękuję,że choćby nie wiem co Wy zawsze będziecie. Dziękuję także przyjaciołom za to samo, wszystkim, którzy w jakimkolwiek stopniu okazali mi wsparcie! ;) Prywatne Liceum Ogólnokształcące Franciszkanów w Wieliczce, nie będę ukrywać to dobra, a nawet wspaniała szkoła. Każdy ma własny gust, zależy co kto lubi. Mi jednak lepiej jest w Technikum i wydaje mi się,że skończę szkołę tutaj, w Sączu w klasie B - Fototechnik (Technik Fotografii i Multimediów). Staram się także być Kościelnym u siebie na parafii, nie ze względu na zarobek, chociaż nie ukrywam,że potrzebne mi są pieniądze na sprzęt fotograficzny, po prostu dlatego,że to uwielbiam, dla mnie to naprawdę ciekawe i niezwykłe. Każdemu z Was dziękuję za dane mi wsparcie, również wszystkim czytelnikom z Wieliczki dziękuję szczególnie i przepraszam, jeśli macie do mnie jakąś urazę. Czas być szczęśliwym i szczęściem kierować się. Chciałbym to w reszcie osiągnąć, chyba powoli do tego zmierzam. Niestety albo stety mam ostatnio sporo problemów na głowie, które nie rozwiązują się (stety dlatego, bo jednak problemy, czy trudności kształtują i dają do myślenia), a w ręcz przeciwnie, pogarszają się. Mam nadzieję,że wszystko się ułoży. Pozdrawiam wszystkich i każdego kto czyta niechaj Bóg błogosławi.
PS. Zachęcam do podawania pomysłów na artykuły, każdy pomysł realizuję!
*Ty też możesz podać swój pomysł na artykuł! Czekam na Twoją wiadomość!
Wejdź na Fanpage i napisz swój własny pomysł na artykuł
Tydzień temu wróciłem z Wieliczki, rodzice w raz ze mną i lekarzem zdecydowali,że muszę być w Sączu głównie chodzi o problemy zdrowotne, lecz nie ukrywam,że są też inne powody. Sam potrzebowałem czasu, żeby zebrać myśli, a w związku z tym,że liczba czytelników na tym wspaniałym blogu dzięki Wam ciągle wzrasta postaram się codziennie coś wstawić: Post lub wiersz.
Jeżeli w danym dniu nic się nie pojawi, to w następnym będą dwie rzeczy. To ta niespodzianka :D
Ci co wiedzieli,że się przepisałem s powrotem pytali: ,,Jak mnie przyjęli w Technikum?" odpowiem na to pytanie: Bardzo dobrze. Uwielbiam ludzi, którzy są tutaj i którzy mnie tak miło przyjęli. Moja ukochana rodzinka tak samo, wspierają mnie i wiedzą co jest dla mnie dobre. Dziękuję Wam za to rodzinko! Dziękuję,że choćby nie wiem co Wy zawsze będziecie. Dziękuję także przyjaciołom za to samo, wszystkim, którzy w jakimkolwiek stopniu okazali mi wsparcie! ;) Prywatne Liceum Ogólnokształcące Franciszkanów w Wieliczce, nie będę ukrywać to dobra, a nawet wspaniała szkoła. Każdy ma własny gust, zależy co kto lubi. Mi jednak lepiej jest w Technikum i wydaje mi się,że skończę szkołę tutaj, w Sączu w klasie B - Fototechnik (Technik Fotografii i Multimediów). Staram się także być Kościelnym u siebie na parafii, nie ze względu na zarobek, chociaż nie ukrywam,że potrzebne mi są pieniądze na sprzęt fotograficzny, po prostu dlatego,że to uwielbiam, dla mnie to naprawdę ciekawe i niezwykłe. Każdemu z Was dziękuję za dane mi wsparcie, również wszystkim czytelnikom z Wieliczki dziękuję szczególnie i przepraszam, jeśli macie do mnie jakąś urazę. Czas być szczęśliwym i szczęściem kierować się. Chciałbym to w reszcie osiągnąć, chyba powoli do tego zmierzam. Niestety albo stety mam ostatnio sporo problemów na głowie, które nie rozwiązują się (stety dlatego, bo jednak problemy, czy trudności kształtują i dają do myślenia), a w ręcz przeciwnie, pogarszają się. Mam nadzieję,że wszystko się ułoży. Pozdrawiam wszystkich i każdego kto czyta niechaj Bóg błogosławi.
PS. Zachęcam do podawania pomysłów na artykuły, każdy pomysł realizuję!
*Ty też możesz podać swój pomysł na artykuł! Czekam na Twoją wiadomość!
Wejdź na Fanpage i napisz swój własny pomysł na artykuł
niedziela, 15 kwietnia 2018
Śmierć
WSTĘP: Akcja dzieje się w 1543 roku, główny bohater to za dnia kowal, a nocą skrytobójca z Bractwa. Opowiadanie mówi o losach bohatera w Bractwie oraz podczas trudnej dla niego decyzji.
Śmierć
Mateusz Orzeł
Pewnego dnia o poranku, kiedy nie było żadnej chmurki na niebie, postanowiłem zmienić coś w sobie. Jestem kowalem w Falkret, mam swojego czeladnika, który lubi mi pomagać, ale nocą jestem kimś innym. Jestem skrytobójcą, zabójcą Bractwa. Chciałem to zmienić. Szef wezwał mnie do siebie, wtedy byłem ciekaw, czego chce.
Pamiętam jeszcze naszą rozmowę, opowiem Ci.
- Ach...W końcu przyszedłeś, cóż...nie spieszyło Ci się. - mówi znudzony szef.
- Mam wiele spraw na głowie - odpowiada Skrytobójca.
- Dobrze, nieważne. Mam dla Ciebie kolejny kontrakt. - mówi do niego szef, patrząc zdziwioną miną.
- Dawniej byliśmy rodziną, teraz ludzie przychodzą i odchodzą. Kogo mam zabić? - pyta bohater.
- Spotkałem się z kontaktem, który chciał, by zginęła Atmora. Zabij ją, a otrzymasz zapłatę. - odpowiada szef.
- Ja....ale... - przestał mówić bohater.
- Co Ci znowu nie pasuje? - pyta szef.
- Ja ją znam. Była moją dziewczyną. - mówi bohater.
- Znasz zasady, wziąłem pieniądze od kontaktu. Musi zginąć. - odpowiada zdenerwowany szef.
- Nie mogę. Nie zrobię tego, ja...kocham ją. - mówi bohater.
- Ty mały wredny.... - wstrzymuje się szef, po czym dodaje - Przystępując do bractwa wiedziałeś na co się piszesz, nie możesz teraz odmówić. Masz ją zabić. Powiedz mi jeszcze raz, że nie możesz a zajmę się Tobą, a kontrakt przekażę komu innemu.
- Nie możesz...Ja nie mogę. - odpowiada bohater.
- Tak nie będzie. Straż! - do pomieszczenia zbiega się straż - Pojmać go, związać i uwięzić.
- Zapłacisz mi za to! Nie pozwolę Ci jej skrzywdzić!
- To się okaże. - mówi szef.
Akcja przenosi się do więzienia Bractwa.
- I tak tutaj trafiłem. Nie mogłem zabić Atmory, mojej ukochanej. Muszę się stąd wydostać.
- Nie wydostaniesz się, to pomieszczenie to kamień. Jeden wielki kamień, dobrze, że łóżek nie mamy kamiennych. - mówi więzień Roppe.
- Muszę. Nie mogę jej stracić. - mówi bohater.
- Jest jeden sposób, ale nie mam pewności czy mogę Ci ufać. - odpowiada Roppe.
- Przecież widziałeś jak strażnicy mnie tutaj wnieśli! - odpowiada unosząc głos bohater.
- Tak, ale przypominam Ci, że to przez Ciebie znalazłem się w tym miejscu. Ty mnie pojmałeś i skazałeś na tortury, a kiedy nie mogłeś wyciągnąć ze mnie informacji, próbowałeś różnych sztuczek.
- odpowiada zdenerwowany Roppe.
- Pomogę Ci, możesz mieć tylko moje słowo. - mówi bohater.
- Nie mam zbytnio wyjścia, cóż… najwyżej zginiemy. - mówi Roppe po czym dodaje: Chodź tu, spróbuj się przybliżyć. Rozetnę Ci łańcuchy.
- Czy wcześniej też miałeś w ręce nóż? - pyta bohater.
- Nie, ale wiesz...magia czyni cuda. - odpowiada Roppe.
- Jesteś magiem? Nie wierzę...Dawno nie spotkałem żadnego maga, jakim jesteś magiem? - ponownie pyta bohater.
- Ognia, ogień jest moim żywiołem. - odpowiada Roppe.
- Cóż, wybacz, że Ci to zrobiłem. Nie powinienem był Ci tego zrobić.
- W porządku, wiejmy stąd. Roppe rozciął mi łańcuchy, po czym magią ognia stopił kamień i wyszliśmy kanałami. Docieramy do miasta, do Falkret, gdzie była moja ukochana Atmora. Cały czas myślałem o niej. Będąc z nią czułem się dobrze, chciałem jej to powiedzieć. Atmora prowadziła sklep kupiecki, musiałem do niej iść, biegliśmy razem z Roppe. Kiedy dotarliśmy do Falkret, zatrzymaliśmy się przed bramami i opowiedzieliśmy strażnikom, że Atmorze grozi niebezpieczeństwo. Strażnicy natychmiast podwoili czujność i ochronę, więc sądziliśmy, że nic jej się nie stanie. Wbiegliśmy następnie do sklepu Atmory, wtedy pamiętam, że rzuciłem jej się na szyję i ją pocałowałem.
- Atmoro....Kocham Cię.
- Ja Ciebie też, ale...wiedziałam kim jesteś. - mówi Atmora.
- Skąd? - pyta bohater.
- Przejrzałam listy, które miałeś w domu. Wiedziałam, że jesteś skrytobójcą, bałam się, że kiedyś mnie zabijesz, ale teraz straciłam wszelkie obawy o to. - odpowiada Atmora.
- Cieszę się, ale jesteś w niebezpieczeństwie. Szef kazał mi zabić Ciebie, a ja nie potrafiłem tego zrobić. Strażnicy przy bramach nie rozpoznali mnie za jednego z nich, powiedziałem, że złapałem jednego z nich ludzi i wygadał się.
- Nie chcę Wam przeszkadzać moje drogie gołąbeczki, ale właśnie strażnicy stoją przed drzwiami. - mówi Roppe.
- Wpuśćmy ich - odpowiada Atmora.
Strażnicy wchodzą do domu.
- Stać! Nakazuję Wam stać. Ty! - Wskazuje na bohatera - Jesteś skrytobójcą! Odpowiesz za swoje występki! Reszta, jesteście współwinni!
Nagle drzwi dosłownie wpadły do środka, a wszystkie wejścia zawaliły się tak, jakby ktoś chciał, żebyśmy zostali w środku. Wtedy rozległ się ogromny ogień i dym. Strażnicy zginęli. Nie mogliśmy ich uratować, próbowaliśmy uciekać z Atmorą i Roppem.
- Roppe! Jesteś magiem ognia, tak? Spróbuj zapanować nad tym ogniem! - mówi bohater.
- Staram się, ale...to tak jakby ktoś znacznie potężniejszy oddziaływał z drugiej strony na ogień, który wchodzi tutaj. Coraz trudniej zapanować mi nad nim! - krzyczy Roppe.
Wtedy wszyscy zaczęliśmy się dusić, a z zewnątrz było słychać:
- Trzeba było ze mną nie zadzierać! - krzyczał szef.
- Twój szef jest magiem? - pyta Atmora.
- Em... tak, zapomniałem. - odpowiada bohater.
Wtedy z zewnątrz było słychać strzały. Wydawało mi się, że szef zginął od jednej z nich. My...wydawało nam się, że było już po nas. Straciliśmy przytomność i spadliśmy na ziemię. Wtem obudziłem się na placu w Falkret i widziałem Roppego i Atmorę na krzesłach drewnianych, a na głowie mieli sznurki, byli przywiązani do słupa. Wtedy usłyszałem, jak Jarl Tonor, władca naszego miasta mówił:
- Masz wybór skrytobójco. Wszyscy zawiniliście i wszyscy powinniście zginąć narażając nasze miasto, wybierz więc kto ma zginąć. Albo Atmora, albo Roppe.
- Dlaczego każesz mi wybierać? Dlaczego ja nie jestem tam zamiast jednego z nich? - mówi bohater. - Ponieważ to Tobie przypadł zaszczyt wybrania, kto ma zginąć. - odpowiada Jarl Tonor.
Po dłuższym zastanowieniu się wybrałem, by zginął Roppe.
- Wybierasz Roppe? Musisz się nauczyć. Nie zginie Roppe, zginie Atmora.
- Nie możesz tego zrobić! - krzyczy bohater i szarpie się.
Wtedy obudziłem się, byłem na łóżku w jakiejś komnacie a koło mnie stała Atmora i jakichś dziwny koleś w niebieskiej szacie.
- Myślałem,że zginęłaś... - mówi bohater. - Spokojnie,to nie byłam ja. Ta cała egzekucja to był sen, koszmar, ponieważ próbowaliśmy Cię razem z Vetrenem wyciągnąć ze śpiączki. Widzieliśmy ten sen.
- A co z Roppem? - pyta bohater.
- Jest w pokoju obok - Odpowiada Vetren. Po czym dodaje: Twój szef nie żyje, nagrodę za Twoją głową wykupiłem. Do tego uratowałem Ci życie, chyba jesteś mi coś winny, nie uważasz?
- Stokrotne dziękuję przyjacielu - mówi bohater.
Wtedy wstałem i mocno przytuliłem się do Atmory, obiecałem jej, że nigdy nie zrobię czegoś takiego oraz że będę dobry,że nie będę należał do sekt. Tak wyglądało moje życie i taka jest moja historia, której nie zmienię choćbym nie wiem jak chciał, Pekodo.
- Nie masz złej historii - odpowiada Pekoda po czym dodaje: Słyszałam gorsze, teraz ważniejsze jest,żebyś skupił się przy pomocy w organizowaniu ślubu dla mnie.
- Tak. Masz rację, to było czterdzieści lat temu. Bardzo dawno, bardzo. Nie stresuj się tak, wszystko będzie dobrze. Zawsze każda bajka ma dobre zakończenie.
- Masz rację, odpowiada Pekoda. Tak to się zaczęło i tak to się skończyło.
*Ty też możesz podać swój pomysł na artykuł! Czekam na Twoją wiadomość!
Wejdź na Fanpage i napisz swój własny pomysł na artykuł
Śmierć
Mateusz Orzeł
Pewnego dnia o poranku, kiedy nie było żadnej chmurki na niebie, postanowiłem zmienić coś w sobie. Jestem kowalem w Falkret, mam swojego czeladnika, który lubi mi pomagać, ale nocą jestem kimś innym. Jestem skrytobójcą, zabójcą Bractwa. Chciałem to zmienić. Szef wezwał mnie do siebie, wtedy byłem ciekaw, czego chce.
Pamiętam jeszcze naszą rozmowę, opowiem Ci.
- Ach...W końcu przyszedłeś, cóż...nie spieszyło Ci się. - mówi znudzony szef.
- Mam wiele spraw na głowie - odpowiada Skrytobójca.
- Dobrze, nieważne. Mam dla Ciebie kolejny kontrakt. - mówi do niego szef, patrząc zdziwioną miną.
- Dawniej byliśmy rodziną, teraz ludzie przychodzą i odchodzą. Kogo mam zabić? - pyta bohater.
- Spotkałem się z kontaktem, który chciał, by zginęła Atmora. Zabij ją, a otrzymasz zapłatę. - odpowiada szef.
- Ja....ale... - przestał mówić bohater.
- Co Ci znowu nie pasuje? - pyta szef.
- Ja ją znam. Była moją dziewczyną. - mówi bohater.
- Znasz zasady, wziąłem pieniądze od kontaktu. Musi zginąć. - odpowiada zdenerwowany szef.
- Nie mogę. Nie zrobię tego, ja...kocham ją. - mówi bohater.
- Ty mały wredny.... - wstrzymuje się szef, po czym dodaje - Przystępując do bractwa wiedziałeś na co się piszesz, nie możesz teraz odmówić. Masz ją zabić. Powiedz mi jeszcze raz, że nie możesz a zajmę się Tobą, a kontrakt przekażę komu innemu.
- Nie możesz...Ja nie mogę. - odpowiada bohater.
- Tak nie będzie. Straż! - do pomieszczenia zbiega się straż - Pojmać go, związać i uwięzić.
- Zapłacisz mi za to! Nie pozwolę Ci jej skrzywdzić!
- To się okaże. - mówi szef.
Akcja przenosi się do więzienia Bractwa.
- I tak tutaj trafiłem. Nie mogłem zabić Atmory, mojej ukochanej. Muszę się stąd wydostać.
- Nie wydostaniesz się, to pomieszczenie to kamień. Jeden wielki kamień, dobrze, że łóżek nie mamy kamiennych. - mówi więzień Roppe.
- Muszę. Nie mogę jej stracić. - mówi bohater.
- Jest jeden sposób, ale nie mam pewności czy mogę Ci ufać. - odpowiada Roppe.
- Przecież widziałeś jak strażnicy mnie tutaj wnieśli! - odpowiada unosząc głos bohater.
- Tak, ale przypominam Ci, że to przez Ciebie znalazłem się w tym miejscu. Ty mnie pojmałeś i skazałeś na tortury, a kiedy nie mogłeś wyciągnąć ze mnie informacji, próbowałeś różnych sztuczek.
- odpowiada zdenerwowany Roppe.
- Pomogę Ci, możesz mieć tylko moje słowo. - mówi bohater.
- Nie mam zbytnio wyjścia, cóż… najwyżej zginiemy. - mówi Roppe po czym dodaje: Chodź tu, spróbuj się przybliżyć. Rozetnę Ci łańcuchy.
- Czy wcześniej też miałeś w ręce nóż? - pyta bohater.
- Nie, ale wiesz...magia czyni cuda. - odpowiada Roppe.
- Jesteś magiem? Nie wierzę...Dawno nie spotkałem żadnego maga, jakim jesteś magiem? - ponownie pyta bohater.
- Ognia, ogień jest moim żywiołem. - odpowiada Roppe.
- Cóż, wybacz, że Ci to zrobiłem. Nie powinienem był Ci tego zrobić.
- W porządku, wiejmy stąd. Roppe rozciął mi łańcuchy, po czym magią ognia stopił kamień i wyszliśmy kanałami. Docieramy do miasta, do Falkret, gdzie była moja ukochana Atmora. Cały czas myślałem o niej. Będąc z nią czułem się dobrze, chciałem jej to powiedzieć. Atmora prowadziła sklep kupiecki, musiałem do niej iść, biegliśmy razem z Roppe. Kiedy dotarliśmy do Falkret, zatrzymaliśmy się przed bramami i opowiedzieliśmy strażnikom, że Atmorze grozi niebezpieczeństwo. Strażnicy natychmiast podwoili czujność i ochronę, więc sądziliśmy, że nic jej się nie stanie. Wbiegliśmy następnie do sklepu Atmory, wtedy pamiętam, że rzuciłem jej się na szyję i ją pocałowałem.
- Atmoro....Kocham Cię.
- Ja Ciebie też, ale...wiedziałam kim jesteś. - mówi Atmora.
- Skąd? - pyta bohater.
- Przejrzałam listy, które miałeś w domu. Wiedziałam, że jesteś skrytobójcą, bałam się, że kiedyś mnie zabijesz, ale teraz straciłam wszelkie obawy o to. - odpowiada Atmora.
- Cieszę się, ale jesteś w niebezpieczeństwie. Szef kazał mi zabić Ciebie, a ja nie potrafiłem tego zrobić. Strażnicy przy bramach nie rozpoznali mnie za jednego z nich, powiedziałem, że złapałem jednego z nich ludzi i wygadał się.
- Nie chcę Wam przeszkadzać moje drogie gołąbeczki, ale właśnie strażnicy stoją przed drzwiami. - mówi Roppe.
- Wpuśćmy ich - odpowiada Atmora.
Strażnicy wchodzą do domu.
- Stać! Nakazuję Wam stać. Ty! - Wskazuje na bohatera - Jesteś skrytobójcą! Odpowiesz za swoje występki! Reszta, jesteście współwinni!
Nagle drzwi dosłownie wpadły do środka, a wszystkie wejścia zawaliły się tak, jakby ktoś chciał, żebyśmy zostali w środku. Wtedy rozległ się ogromny ogień i dym. Strażnicy zginęli. Nie mogliśmy ich uratować, próbowaliśmy uciekać z Atmorą i Roppem.
- Roppe! Jesteś magiem ognia, tak? Spróbuj zapanować nad tym ogniem! - mówi bohater.
- Staram się, ale...to tak jakby ktoś znacznie potężniejszy oddziaływał z drugiej strony na ogień, który wchodzi tutaj. Coraz trudniej zapanować mi nad nim! - krzyczy Roppe.
Wtedy wszyscy zaczęliśmy się dusić, a z zewnątrz było słychać:
- Trzeba było ze mną nie zadzierać! - krzyczał szef.
- Twój szef jest magiem? - pyta Atmora.
- Em... tak, zapomniałem. - odpowiada bohater.
Wtedy z zewnątrz było słychać strzały. Wydawało mi się, że szef zginął od jednej z nich. My...wydawało nam się, że było już po nas. Straciliśmy przytomność i spadliśmy na ziemię. Wtem obudziłem się na placu w Falkret i widziałem Roppego i Atmorę na krzesłach drewnianych, a na głowie mieli sznurki, byli przywiązani do słupa. Wtedy usłyszałem, jak Jarl Tonor, władca naszego miasta mówił:
- Masz wybór skrytobójco. Wszyscy zawiniliście i wszyscy powinniście zginąć narażając nasze miasto, wybierz więc kto ma zginąć. Albo Atmora, albo Roppe.
- Dlaczego każesz mi wybierać? Dlaczego ja nie jestem tam zamiast jednego z nich? - mówi bohater. - Ponieważ to Tobie przypadł zaszczyt wybrania, kto ma zginąć. - odpowiada Jarl Tonor.
Po dłuższym zastanowieniu się wybrałem, by zginął Roppe.
- Wybierasz Roppe? Musisz się nauczyć. Nie zginie Roppe, zginie Atmora.
- Nie możesz tego zrobić! - krzyczy bohater i szarpie się.
Wtedy obudziłem się, byłem na łóżku w jakiejś komnacie a koło mnie stała Atmora i jakichś dziwny koleś w niebieskiej szacie.
- Myślałem,że zginęłaś... - mówi bohater. - Spokojnie,to nie byłam ja. Ta cała egzekucja to był sen, koszmar, ponieważ próbowaliśmy Cię razem z Vetrenem wyciągnąć ze śpiączki. Widzieliśmy ten sen.
- A co z Roppem? - pyta bohater.
- Jest w pokoju obok - Odpowiada Vetren. Po czym dodaje: Twój szef nie żyje, nagrodę za Twoją głową wykupiłem. Do tego uratowałem Ci życie, chyba jesteś mi coś winny, nie uważasz?
- Stokrotne dziękuję przyjacielu - mówi bohater.
Wtedy wstałem i mocno przytuliłem się do Atmory, obiecałem jej, że nigdy nie zrobię czegoś takiego oraz że będę dobry,że nie będę należał do sekt. Tak wyglądało moje życie i taka jest moja historia, której nie zmienię choćbym nie wiem jak chciał, Pekodo.
- Nie masz złej historii - odpowiada Pekoda po czym dodaje: Słyszałam gorsze, teraz ważniejsze jest,żebyś skupił się przy pomocy w organizowaniu ślubu dla mnie.
- Tak. Masz rację, to było czterdzieści lat temu. Bardzo dawno, bardzo. Nie stresuj się tak, wszystko będzie dobrze. Zawsze każda bajka ma dobre zakończenie.
- Masz rację, odpowiada Pekoda. Tak to się zaczęło i tak to się skończyło.
*Ty też możesz podać swój pomysł na artykuł! Czekam na Twoją wiadomość!
Wejdź na Fanpage i napisz swój własny pomysł na artykuł
sobota, 14 kwietnia 2018
Dialog: ,,Co mi chcesz powiedzieć?"
- Co mi chcesz powiedzieć?
- Coś, co chciałbyś wiedzieć.
- Cóż to takiego?
- Jestem, przecież wzywałeś.
- Ale Ty mnie nie potrzebowałeś...
- Wołałeś, Ty mnie chciałeś.
- Chciałem Byś mi pomógł, wspomógł me rany, Jezu ukochany!
- Wołałeś: ,,Przyjdź Panie Jezu, Marana Tha". Słyszałem, wysłuchałem, przyleciałem,
a Ja z Nieba Cię wspierałem. Synu ubogi, dla Mię tyś za drogi Bym Cię zostawił.
- Ty jeden możesz mnie zbawić. Uwolnij proszę, wołam bo nie zniosę. Cierpię bóle, srogie trwogi, Boże wspomóż dziś me drogi. Ja Cię potrzebuję, Ty mi nie koniecznie, lecz ja zawsze przy Tobie czuję się bezpiecznie.
- Synu mój drogi, zważaj, wchodź w me progi, wejdź w cierpienie, w nich znajdziesz swoje ukojenie.
- Panie...Dlaczego, czemóż cierpieć muzę? Więcej nie wytrzymam, nie zniosę, proszę. Panie, spełnij me wołanie.
- Słyszałem Twoją modlitwę, widziałem Twoje łzy, UZDROWIĘ CIĘ. (Ks. Izajasza 38,5).
- Panie, Panie przebacz mi!
- Mi to już powiedziałeś, Ja już to usłyszałem. Obiecuję Ci,że dnia pewnego będziesz wolny, będzie dla Ciebie coś nowego. Leczy by dojść do dnia tego, działaj Synu proszę. Sam cierpiałem, sam to zniosłem, Ja nie miałem nikogo prócz Ojca mego, a szatan wciąż ciągnął Mię do złego. Jestem, będę synu wspierał Cię zawsze, gdy ciemność serce Twoje zatrze, ja je uzdrowię, mój synu. Wiesz o tym dobrze, nie zapominaj o tym w cale! Bo wtedy sam wiesz, wtedy się załamiesz. Jestem zawsze przy Tobie, czegóż Ci więcej potrzeba? Czemu wątpi Twoje serce? Gdybym chciał, dał bym Ci gwiazdkę z Nieba. Lecz Ci tego nie potrzeba, Tobie co innego trzeba i ja wiem najlepiej czego Tobie potrzeba.
- Masz rację mój Boże, Ty jeden mnie rozumiesz, proszę Boże, ja nie mogę.
- Ależ możesz! Bać się nie możesz, siły Ci dodaję. Wstań, podniosę Cię. Poprowadzę, będę bliżej by Cię zbawić.
- Dziękuję mój Boże, bo tylko z Tobą mogę iść po ciemnej drodze. Bardzo Cię kocham, wiesz? Bardzo Cię pragnę. Moje serce słabnie, chcąc odpocząć przy Tobie. Jedna rzecz ważna, zawsze była w Tobie. Miłość, którą czasami trudno mi dostrzegać, Ona lepsza jest niżby przyszło mi Niebo zwiedzać! Boże, bardzo Ci dziękuję, za Twoją dobroć, za Twoją litość, za to wszystko,że jestem przy Tobie, Boże nie żałuję!
- Cieszę się mój synu,że mówisz Mi te słowa. Teraz tylko byś pamiętał,żebyś nie zapomniał tego, teraz trzeba iść od nowa, lecz ja zawsze jestem przy Tobie. Kiedy upadasz, nie bój się synu. Podnoś się, bowiem Jam upadał, a co dopiero człowiek zrobić może. Nie bój się więc synu i idź, ja Tobie drzwi otworzę.
- Dziękuję, Boże, niech Twa dobroć mi pomoże!
- Coś, co chciałbyś wiedzieć.
- Cóż to takiego?
- Jestem, przecież wzywałeś.
- Ale Ty mnie nie potrzebowałeś...
- Wołałeś, Ty mnie chciałeś.
- Chciałem Byś mi pomógł, wspomógł me rany, Jezu ukochany!
- Wołałeś: ,,Przyjdź Panie Jezu, Marana Tha". Słyszałem, wysłuchałem, przyleciałem,
a Ja z Nieba Cię wspierałem. Synu ubogi, dla Mię tyś za drogi Bym Cię zostawił.
- Ty jeden możesz mnie zbawić. Uwolnij proszę, wołam bo nie zniosę. Cierpię bóle, srogie trwogi, Boże wspomóż dziś me drogi. Ja Cię potrzebuję, Ty mi nie koniecznie, lecz ja zawsze przy Tobie czuję się bezpiecznie.
- Synu mój drogi, zważaj, wchodź w me progi, wejdź w cierpienie, w nich znajdziesz swoje ukojenie.
- Panie...Dlaczego, czemóż cierpieć muzę? Więcej nie wytrzymam, nie zniosę, proszę. Panie, spełnij me wołanie.
- Słyszałem Twoją modlitwę, widziałem Twoje łzy, UZDROWIĘ CIĘ. (Ks. Izajasza 38,5).
- Panie, Panie przebacz mi!
- Mi to już powiedziałeś, Ja już to usłyszałem. Obiecuję Ci,że dnia pewnego będziesz wolny, będzie dla Ciebie coś nowego. Leczy by dojść do dnia tego, działaj Synu proszę. Sam cierpiałem, sam to zniosłem, Ja nie miałem nikogo prócz Ojca mego, a szatan wciąż ciągnął Mię do złego. Jestem, będę synu wspierał Cię zawsze, gdy ciemność serce Twoje zatrze, ja je uzdrowię, mój synu. Wiesz o tym dobrze, nie zapominaj o tym w cale! Bo wtedy sam wiesz, wtedy się załamiesz. Jestem zawsze przy Tobie, czegóż Ci więcej potrzeba? Czemu wątpi Twoje serce? Gdybym chciał, dał bym Ci gwiazdkę z Nieba. Lecz Ci tego nie potrzeba, Tobie co innego trzeba i ja wiem najlepiej czego Tobie potrzeba.
- Masz rację mój Boże, Ty jeden mnie rozumiesz, proszę Boże, ja nie mogę.
- Ależ możesz! Bać się nie możesz, siły Ci dodaję. Wstań, podniosę Cię. Poprowadzę, będę bliżej by Cię zbawić.
- Dziękuję mój Boże, bo tylko z Tobą mogę iść po ciemnej drodze. Bardzo Cię kocham, wiesz? Bardzo Cię pragnę. Moje serce słabnie, chcąc odpocząć przy Tobie. Jedna rzecz ważna, zawsze była w Tobie. Miłość, którą czasami trudno mi dostrzegać, Ona lepsza jest niżby przyszło mi Niebo zwiedzać! Boże, bardzo Ci dziękuję, za Twoją dobroć, za Twoją litość, za to wszystko,że jestem przy Tobie, Boże nie żałuję!
- Cieszę się mój synu,że mówisz Mi te słowa. Teraz tylko byś pamiętał,żebyś nie zapomniał tego, teraz trzeba iść od nowa, lecz ja zawsze jestem przy Tobie. Kiedy upadasz, nie bój się synu. Podnoś się, bowiem Jam upadał, a co dopiero człowiek zrobić może. Nie bój się więc synu i idź, ja Tobie drzwi otworzę.
- Dziękuję, Boże, niech Twa dobroć mi pomoże!
sobota, 7 kwietnia 2018
Zapraszam do kontaktu! ;)
Zapraszam wszystkich bardzo serdecznie do polubienia strony i kontaktu do fotografa Szymona Orzeł.
Wykonuje on: sesje ślubne, sesje plenerowe, portretowe, chrzciny oraz eventy.
Szymon:
,,Moim celem jest fotografowanie ludzi, ich emocji dla nich najważniejszych . Uważam ,że istotnym jest uchwycenie wspaniałych, niepowtarzalnych momentów, które wspólnie przeżywacie . W fotografiach staram się oddawać magiczną atmosferę uroczystości ślubnej, przyjęcia weselnego oraz sesji plenerowych. Nie wyznaję szablonowości i do każdego podchodzę indywidualnie, biorąc pod uwagę wszystkie Wasze sugestie i potrzeby. A dlaczego wybór fotografa jest tak ważny ? Ponieważ gdy ucichnie weselna muzyka, gdy wypalą się już świece na weselnych stołach, ulotne magiczne chwile najważniejszego dnia w Waszym życiu zatrzyma fotografia
"
Facebook: https://www.facebook.com/SzymonOrzelFotografia/
Nr telefonu: 726 444 069
Instagram: https://www.instagram.com/oszymon.fotografia/ - Tu znajdują się przykładowe zdjęcia.
Zapraszam wszystkich bardzo serdecznie! ;)
Wykonuje on: sesje ślubne, sesje plenerowe, portretowe, chrzciny oraz eventy.
Szymon:
,,Moim celem jest fotografowanie ludzi, ich emocji dla nich najważniejszych . Uważam ,że istotnym jest uchwycenie wspaniałych, niepowtarzalnych momentów, które wspólnie przeżywacie . W fotografiach staram się oddawać magiczną atmosferę uroczystości ślubnej, przyjęcia weselnego oraz sesji plenerowych. Nie wyznaję szablonowości i do każdego podchodzę indywidualnie, biorąc pod uwagę wszystkie Wasze sugestie i potrzeby. A dlaczego wybór fotografa jest tak ważny ? Ponieważ gdy ucichnie weselna muzyka, gdy wypalą się już świece na weselnych stołach, ulotne magiczne chwile najważniejszego dnia w Waszym życiu zatrzyma fotografia
Facebook: https://www.facebook.com/SzymonOrzelFotografia/
Nr telefonu: 726 444 069
Instagram: https://www.instagram.com/oszymon.fotografia/ - Tu znajdują się przykładowe zdjęcia.
Zapraszam wszystkich bardzo serdecznie! ;)
wtorek, 3 kwietnia 2018
Rodzina (*Special - 4100 czytelników!*)
Słowem wstępu: Wow ! Na blogu jest już 4100 czytelników. Bardzo Wam dziękuję za tą liczbę, dziękuję Wam za to ponieważ ona bardzo motywuje mnie do działania i bardzo wiele daje, dzięki Wam mogę rozwijać się i publikować więcej swojej twórczości. Poniżej w ramach ,,speciału" za te 4100 czytelników, mogę nazwać subskrypcji, załączam post o rodzinie, nad którym musiałem główkować :D. Życzę Wam miłej lektury! :
Rodzina, czym dla nas powinna być rodzina? Co ona daje? Jak ja spostrzegam rodzinę? W tym poście dowiecie się co nie co na ten temat.
Dla każdego rodzina jest czymś wyjątkowym, dla mnie jest czymś innym dla Ciebie będzie czymś innym. Wszystko zależy od doświadczenia przebytego w rodzinie.Za pewne już nie raz każdy z Was słyszał to powiedzenie: ,,Rodziny się nie wybiera, rodzinę się ma", chcę się odwołać do tego stwierdzenia. Każdy w jakiej urodził się rodzinie, taką ma rodzinę. Nie można wybrać sobie rodziny, rzecz jasna są przypadki kiedy jakieś dziecko jest adoptowane, lub jest z domu dziecka. Lecz zawsze to dziecko będzie miało rodzinę swoją, prawdziwą gdzieś w świecie.
To tyle ze słów wstępu, przejdziemy teraz do głównego tematu.
Czym dla nas powinna być rodzina?
Rodzina powinna być dla każdego z nas:- Osobistą relacją z każdym członkiem rodziny, mam tutaj na myśli stosunek do każdego członka rodziny. Powinien on być miej więcej podobny, uważam,że nie powinniśmy traktować wyżej np. mamy czy taty, wszystkich w rodzinie powinniśmy traktować tak samo. Pamiętając oczywiście o szczerości, a co najważniejsze - o miłości.
- Schronieniem - Gdy Ci smutno, gdy Ci źle w rodzinie zawsze schronisz się. Ten motyw chyba towarzyszy nam od momentu poczęcia. Każdego z nas rodzice mieli na rękach, zapewniali bezpieczeństwo, dbali i nawet dbają o nas do tego momentu. Pamiętajmy o tym,że w rodzinie, u rodziców zawsze znajdziemy schronienie gdy będziemy tego potrzebować. Za to doceniam swoją kochaną mamę,że na nią zawsze mogę liczyć.
- Szkołą życia - W rodzinie każdy z nas uczy się jak poprawnie funkcjonować w społeczeństwie, czasami nawet przez różne głupoty uczymy się. Rodzina szkoli i kształci, pomaga i wspiera, daje wsparcie i bezpieczeństwo. Tym powinna być rodzina.
- Druga po Bogu - Rodzina, powiedziałbym,że przede wszystkim rodzice powinni być drudzy po Bogu, dlatego,że to ona dla nas zrobiła najwięcej i więcej zrobi niż jakikolwiek człowiek na świecie. Tylko Bóg zrobił więcej i On zasłużył sobie na miejsce najwyższe, rodzina natomiast także zasłużyła sobie na pewne miejsce i nie możemy o tym zapomnieć! To tak jakby ktoś dla nas coś zrobił a my o tym zapomnieliśmy, tak nie może być!
Każdy z nas sam sądzi czym dla niego jest rodzina, każdy z nas sam wypowie się na ten temat.
Co daje nam rodzina?
Rodzina daje nam wiele, kilka rzeczy już było wspomnianych. Są to przede wszystkim: bezpieczeństwo, rozmowę (wygadanie się), schronienie, naukę, uczucia, szkoli nas i wychowuje, wspomaga, wspiera, współpracuje z nami, uczy dostrzegać dobro w ludziach itd.Jak ja to spostrzegam?
Każda rodzina jest wielka, dla mnie moja rodzina jest wielka. Wiadomo,że są różne sytuacje. Są osoby, które są w naszej rodzinie, ale które nam przeszkadzają, robią wszystko,żeby nas wkurzyć. Wiem,że tak jest. Jednakże nie zapominajmy o tym,że mimo wszystko to jest nasza rodzina. Pamiętajmy też o tym,że Bóg jest naszą rodziną, Bóg, Józef i Maryja to jest nasza najlepsza rodzina jaka może być. Nie ma lepszej rodziny - pamiętajmy o tym. Ktoś może powiedzieć, dlaczego ja o tym piszę? Dlaczego ja tak to opisuję? Żeby o tym nigdy nie zapomnieć i zawsze pamiętać o tych ważnych rzeczach czym jest prawdziwa rodzina i właściwie co to jest rodzina. Życzę każdemu wszystkiego dobrego ;)*Ty też możesz podać swój pomysł na artykuł! Czekam na Twoją wiadomość!
Wejdź na Fanpage i napisz swój własny pomysł na artykuł
niedziela, 1 kwietnia 2018
,,Potrzebuję...Was"
Potrzebuję Cię, przez cały Twój dzień,
Potrzeba mi Cię, bo być bliżej chcę,
wciąż nie umiem, wciąż żałuję,
przez to ciągle źle się czuję.
Tylko Ty możesz naprawić to.
Niech cały świat zobaczy Go:
Zmartwychwstałego, Dobrego,
Przemienionego, Najpiękniejszego,
Mojego ukochanego.
Który zmieni mnie i da mi Swą moc.
Tylko On może zmienić to.
Boże, mój Boże, moje serce wiele nie może.
Twoje o wiele więcej, więc proszę zmień moje serce.
Chciałbym we wszystkim być podobny do Ciebie,
a później otrzymać wieczną nagrodę w Niebie.
Ciebie tylko do szczęścia mi potrzeba, czemu stoisz
bezczynnie kiedy me serce ubolewa?
Proszę Boże usłysz mnie, spełnij o co proszę,
Boże kocham Cię do Ciebie to niosę !
Jest na tym świecie człowiek, którego potrzebuję,
którego serce ciągle kiełkuje.
Bóg zesłał mi go, by mnie odmienił,
czasami nam nie idzie, choćbym chciał coś zmienić.
Przyjacielu mój drogi, z Tobą prostują się me drogi.
Tyle cudownych chwil razem przeżyliśmy,
wiele złej mocy razem przepędziliśmy.
Teraz kiedy znowu chwila dla mnie trudna stała,
pragnę powiedzieć Tobie,że nie jestem jak skała.
Ty natomiast jesteś jak tama, nie zachwiana.
Kiedy czas nadchodzi, zmierzch przychodzi.
W każdym momencie, o każdej porze.
Zamiera moje serce i odchodzi sobie.
Bracie, teraz w tej godzinie potrzebuje Cię mile,
nigdy Cię tak nie potrzebowałem, wiele nocy łkałem...
Teraz nadchodzi wielka godzina, chwila, która nie przemija,
powolna, która odejdzie, lecz tylko jeżeli Ty będziesz ciągle przy mnie.
Potrzebuję Was i jednego i drugiego,
bez Was nie poradzę sobie, poszedłbym do złego.
Dzisiaj w dzień, który upadłem znowu trochę,
wiem,że ciągle upadam i na prawdę jestem prochem,
chciałbym Byście Byli blisko, oto Was proszę.
Autor: Mateusz Orzeł
Potrzeba mi Cię, bo być bliżej chcę,
wciąż nie umiem, wciąż żałuję,
przez to ciągle źle się czuję.
Tylko Ty możesz naprawić to.
Niech cały świat zobaczy Go:
Zmartwychwstałego, Dobrego,
Przemienionego, Najpiękniejszego,
Mojego ukochanego.
Który zmieni mnie i da mi Swą moc.
Tylko On może zmienić to.
Boże, mój Boże, moje serce wiele nie może.
Twoje o wiele więcej, więc proszę zmień moje serce.
Chciałbym we wszystkim być podobny do Ciebie,
a później otrzymać wieczną nagrodę w Niebie.
Ciebie tylko do szczęścia mi potrzeba, czemu stoisz
bezczynnie kiedy me serce ubolewa?
Proszę Boże usłysz mnie, spełnij o co proszę,
Boże kocham Cię do Ciebie to niosę !
Jest na tym świecie człowiek, którego potrzebuję,
którego serce ciągle kiełkuje.
Bóg zesłał mi go, by mnie odmienił,
czasami nam nie idzie, choćbym chciał coś zmienić.
Przyjacielu mój drogi, z Tobą prostują się me drogi.
Tyle cudownych chwil razem przeżyliśmy,
wiele złej mocy razem przepędziliśmy.
Teraz kiedy znowu chwila dla mnie trudna stała,
pragnę powiedzieć Tobie,że nie jestem jak skała.
Ty natomiast jesteś jak tama, nie zachwiana.
Kiedy czas nadchodzi, zmierzch przychodzi.
W każdym momencie, o każdej porze.
Zamiera moje serce i odchodzi sobie.
Bracie, teraz w tej godzinie potrzebuje Cię mile,
nigdy Cię tak nie potrzebowałem, wiele nocy łkałem...
Teraz nadchodzi wielka godzina, chwila, która nie przemija,
powolna, która odejdzie, lecz tylko jeżeli Ty będziesz ciągle przy mnie.
Potrzebuję Was i jednego i drugiego,
bez Was nie poradzę sobie, poszedłbym do złego.
Dzisiaj w dzień, który upadłem znowu trochę,
wiem,że ciągle upadam i na prawdę jestem prochem,
chciałbym Byście Byli blisko, oto Was proszę.
Autor: Mateusz Orzeł
poniedziałek, 26 marca 2018
3.847 ?!
Jest Was już: 3.847 ! Wielka liczba, dziękuję Wam za nią i dobijmy do 4000 ! Chciałbym byście przekazywali bloga dalej, by dotarł on do jak największej ilości osób. Pozdrawiam i zapraszam do lektury! ;)
Fanpage: https://www.facebook.com/GoRn.Mateusz/?ref=bookmarks
Grupa: https://www.facebook.com/groups/1967147553547079/?ref=bookmarks
Fanpage: https://www.facebook.com/GoRn.Mateusz/?ref=bookmarks
Grupa: https://www.facebook.com/groups/1967147553547079/?ref=bookmarks
środa, 21 marca 2018
,,Chociaż działam..."
Mimo,że upadam to wciąż dobro we mnie się skrada.
Mimo,że nie umiem, to wciąż nie żałuję.
Ciągle działam, wciąż się staram, by Bóg usłyszał mnie,
ciągle proszę, ciągle noszę krzyż Jego na sobie.
Mój Boże,mój Panie, usłysz me wołanie!
Otwórz serce moje i wlej w nie łaski Twoje.
Nie chcę zła w sobie, wyrzekam się go,
tylko Ty Boże możesz sprawić to.
Spełnij prośbę mą. Totus Tuus,
cały Twój, a Ty jesteś mój. Pragnę Cię,
bądź przy mnie tyle, ile da się.
Autor: Mateusz Orzeł
Mimo,że nie umiem, to wciąż nie żałuję.
Ciągle działam, wciąż się staram, by Bóg usłyszał mnie,
ciągle proszę, ciągle noszę krzyż Jego na sobie.
Mój Boże,mój Panie, usłysz me wołanie!
Otwórz serce moje i wlej w nie łaski Twoje.
Nie chcę zła w sobie, wyrzekam się go,
tylko Ty Boże możesz sprawić to.
Spełnij prośbę mą. Totus Tuus,
cały Twój, a Ty jesteś mój. Pragnę Cię,
bądź przy mnie tyle, ile da się.
Autor: Mateusz Orzeł
środa, 14 marca 2018
Biblia, Natchnienie, Słowo.
Pismo Święte jest wspaniałe, pewnie myślicie: Co masz na myśli? Spójrz!
- Biblia to Słowo Boże, co to znaczy?
Pismo Święte to nie tylko zwykła książka, która ma siedzieć na półce i kurzyć się. Biblia to prawdziwe Słowo, Słowo, które kieruje do nas sam Bóg. Skoro On do nas mówi, to dlaczego mamy Go nie słuchać? Spójrzcie - to działa na tej samej zasadzie co rozmowa. Przykładowo:
Spotykasz się ze swoim kolegą, który mówi do Ciebie. Podczas tej rozmowy skupiasz się na jego słowach oraz odpowiadasz mu.
Bóg mówi do Ciebie, ale nie zawsze Mu odpowiadasz, nie zawsze masz dla Niego czas, nie zawsze jesteś przy Nim, nie zawsze skupiasz się na Jego słowach. Uważam,że czas coś zmienić. Pamiętaj - ja nie każę, tylko sugeruję. Skoro Bóg do Ciebie mówi, to uwierz mi na słowo warto Mu odpowiedzieć, warto poświęcić Mu czas, warto starać się być przy Nim i skupiać się na Jego słowach. Poprzez czytanie Pisma Świętego Bóg do nas mówi.
- Jak czytać Pismo Święte?
Najważniejsze jest,żeby po prostu czytać. Metod czytania Pisma Świętego jest wiele, najlepiej jednak według mnie czytać Pismo Święte na własny sposób. Poniżej przedstawię kilka sposobów czytania Pisma Świętego:
1. Metoda Vasters - Osoba, która czyta Pismo Święte w wybranym przez siebie fragmencie umieszcza pewne znaki.
? - Gdy zdanie jest niezrozumiałe.
--> - Gdy odczytuje się dany fragment i uważa się go za skierowanego do siebie.
! - Gdy jakieś zdanie Cię zszokuje.
2. Dzielenie się Ewangelią. - Najlepiej w grupie. Każdy zastanawia się nad przeczytanym fragmentem Biblijnym, potem po prostu go omawiamy.
3. Dziennik Biblijny. - Codzienna lektura Pisma Świętego oraz robienie notatek własnej interpretacji.
4. Burza pytań. - Postawienie jak największej ilości pytań do wybranego tekstu Pisma Świętego.
Później wybranie z nich tych najważniejszych.
Przed przeczytaniem Pisma Świętego pomódl się do Ducha Świętego o światło, by wybrany fragment do Ciebie dotarł. Możesz czytać dowolnie, jak wolisz, możesz także po prostu otworzyć Pismo Święte po modlitwie na losowym fragmencie, założę się,że ten fragment będzie skierowany do Ciebie. Nawet jeżeli od razu tego nie dostrzeżesz to później na pewno! ;)
- Natchnienie (nie tylko Biblijne) - Co to takiego?
Natchnienie Biblijne - Jest to nadprzyrodzony wpływ Ducha Świętego na pisarzy ksiąg Biblijnych.
Bóg daje nam tchnienie, tchnienie, które pozwala nam pracować, które podrzuca nam do głowy jakiś pomysł, jakieś myśli. Dzięki właśnie temu tchnieniu Bóg stał się autorem Pisma Świętego. Bóg kieruje do nas kiedy Chce tchnienie, po prostu nam podrzuca coś pod nos, tylko my musimy to zobaczyć. Autorzy Pisma Świętego byli Natchnieni stąd pojawiają się tak doskonałe teksty. Nie ma tu się czego bać! To przychodzi samo, nagle, w jednej chwili. Pamiętajmy,żebyśmy mogli pracować musi pierw Bóg w nas pracować. Zaufajmy Bogu i otwórzmy Mu bramy naszych serc wpuśćmy go do środka naszych serc, samego środka. Niech On tam urządzi Swoje mieszkanie według Własnego upodobania.
- Słowo. - Słowo to nic innego jak Bóg. Bóg jest Słowem, Bóg mówi, słuchaj. Nie mam lepszej definicji Słowa, które jest do nas kierowane, ja sam wierzę,że w Słowie Jezusowym zawarte jest wszystko co potrzebne mi do życia. Ponieważ Jego Słowo jest wieczne, nigdy nie zginie. A co z człowiekiem? Bez Boga nie ma człowieka, nie ma nic. Dlatego Słowo ma ogromną wartość na świecie, Słowo to praktycznie wszystko i nie możemy o tym zapomnieć, oczywiście cały czas mam na myśli Słowo Boże. Dziękuję bardzo za przeczytanie, pozdrawiam Was ;) Następny post o rodzinie, czym jest rodzina i co znaczy? Zapraszam bardzo serdecznie! ;)
*Ty też możesz podać swój pomysł na artykuł! Czekam na Twoją wiadomość!
Wejdź na Fanpage i napisz swój własny pomysł na artykuł
- Biblia to Słowo Boże, co to znaczy?
Pismo Święte to nie tylko zwykła książka, która ma siedzieć na półce i kurzyć się. Biblia to prawdziwe Słowo, Słowo, które kieruje do nas sam Bóg. Skoro On do nas mówi, to dlaczego mamy Go nie słuchać? Spójrzcie - to działa na tej samej zasadzie co rozmowa. Przykładowo:
Spotykasz się ze swoim kolegą, który mówi do Ciebie. Podczas tej rozmowy skupiasz się na jego słowach oraz odpowiadasz mu.
Bóg mówi do Ciebie, ale nie zawsze Mu odpowiadasz, nie zawsze masz dla Niego czas, nie zawsze jesteś przy Nim, nie zawsze skupiasz się na Jego słowach. Uważam,że czas coś zmienić. Pamiętaj - ja nie każę, tylko sugeruję. Skoro Bóg do Ciebie mówi, to uwierz mi na słowo warto Mu odpowiedzieć, warto poświęcić Mu czas, warto starać się być przy Nim i skupiać się na Jego słowach. Poprzez czytanie Pisma Świętego Bóg do nas mówi.
- Jak czytać Pismo Święte?
Najważniejsze jest,żeby po prostu czytać. Metod czytania Pisma Świętego jest wiele, najlepiej jednak według mnie czytać Pismo Święte na własny sposób. Poniżej przedstawię kilka sposobów czytania Pisma Świętego:
1. Metoda Vasters - Osoba, która czyta Pismo Święte w wybranym przez siebie fragmencie umieszcza pewne znaki.
? - Gdy zdanie jest niezrozumiałe.
--> - Gdy odczytuje się dany fragment i uważa się go za skierowanego do siebie.
! - Gdy jakieś zdanie Cię zszokuje.
2. Dzielenie się Ewangelią. - Najlepiej w grupie. Każdy zastanawia się nad przeczytanym fragmentem Biblijnym, potem po prostu go omawiamy.
3. Dziennik Biblijny. - Codzienna lektura Pisma Świętego oraz robienie notatek własnej interpretacji.
4. Burza pytań. - Postawienie jak największej ilości pytań do wybranego tekstu Pisma Świętego.
Później wybranie z nich tych najważniejszych.
Przed przeczytaniem Pisma Świętego pomódl się do Ducha Świętego o światło, by wybrany fragment do Ciebie dotarł. Możesz czytać dowolnie, jak wolisz, możesz także po prostu otworzyć Pismo Święte po modlitwie na losowym fragmencie, założę się,że ten fragment będzie skierowany do Ciebie. Nawet jeżeli od razu tego nie dostrzeżesz to później na pewno! ;)
- Natchnienie (nie tylko Biblijne) - Co to takiego?
Natchnienie Biblijne - Jest to nadprzyrodzony wpływ Ducha Świętego na pisarzy ksiąg Biblijnych.
Bóg daje nam tchnienie, tchnienie, które pozwala nam pracować, które podrzuca nam do głowy jakiś pomysł, jakieś myśli. Dzięki właśnie temu tchnieniu Bóg stał się autorem Pisma Świętego. Bóg kieruje do nas kiedy Chce tchnienie, po prostu nam podrzuca coś pod nos, tylko my musimy to zobaczyć. Autorzy Pisma Świętego byli Natchnieni stąd pojawiają się tak doskonałe teksty. Nie ma tu się czego bać! To przychodzi samo, nagle, w jednej chwili. Pamiętajmy,żebyśmy mogli pracować musi pierw Bóg w nas pracować. Zaufajmy Bogu i otwórzmy Mu bramy naszych serc wpuśćmy go do środka naszych serc, samego środka. Niech On tam urządzi Swoje mieszkanie według Własnego upodobania.
- Słowo. - Słowo to nic innego jak Bóg. Bóg jest Słowem, Bóg mówi, słuchaj. Nie mam lepszej definicji Słowa, które jest do nas kierowane, ja sam wierzę,że w Słowie Jezusowym zawarte jest wszystko co potrzebne mi do życia. Ponieważ Jego Słowo jest wieczne, nigdy nie zginie. A co z człowiekiem? Bez Boga nie ma człowieka, nie ma nic. Dlatego Słowo ma ogromną wartość na świecie, Słowo to praktycznie wszystko i nie możemy o tym zapomnieć, oczywiście cały czas mam na myśli Słowo Boże. Dziękuję bardzo za przeczytanie, pozdrawiam Was ;) Następny post o rodzinie, czym jest rodzina i co znaczy? Zapraszam bardzo serdecznie! ;)
*Ty też możesz podać swój pomysł na artykuł! Czekam na Twoją wiadomość!
Wejdź na Fanpage i napisz swój własny pomysł na artykuł
czwartek, 1 marca 2018
,,Wiedz!"
Wiedz człowieku,że choć byś umarł to będziesz żył.
Bóg kocha Cię - nie zapomnij o Nim!
Autor: Mateusz Orzeł
Bóg kocha Cię - nie zapomnij o Nim!
Autor: Mateusz Orzeł
,,Jedna mała rzecz"
Jedna drobna rzecz, jedna mała,
która się stała, mogła wiele zmienić.
Na nowo moje życie odmienić.
Dzięki Tobie Panie, dzięki za to,żeś
wysłuchał me wołanie. Tobie cześć
zawsze i chwała. Niech wielbią Cię
wszystkie narody i ziemia cała!
Autor: Mateusz Orzeł
która się stała, mogła wiele zmienić.
Na nowo moje życie odmienić.
Dzięki Tobie Panie, dzięki za to,żeś
wysłuchał me wołanie. Tobie cześć
zawsze i chwała. Niech wielbią Cię
wszystkie narody i ziemia cała!
Autor: Mateusz Orzeł
,,Mogę...Rozumiem...Umiem..."
- Mogę...Rozumiem...Umiem...Wiem...
Co ja mam robić?
- Nie wiem, Ty wiesz.
Nie bój się, po prostu działaj.
Ignoruj zło, o dobro się staraj.
Nie strać Boga, On najpiękniejszy,
On rozumie i wie co się święci.
- Zlituj się Panie, niechaj dobro Twoje
mnie złamie! Boże ile będę wołać?
Niech Twoja dobroć pomoże mi działać!
Autor: Mateusz Orzeł
Co ja mam robić?
- Nie wiem, Ty wiesz.
Nie bój się, po prostu działaj.
Ignoruj zło, o dobro się staraj.
Nie strać Boga, On najpiękniejszy,
On rozumie i wie co się święci.
- Zlituj się Panie, niechaj dobro Twoje
mnie złamie! Boże ile będę wołać?
Niech Twoja dobroć pomoże mi działać!
Autor: Mateusz Orzeł
Moja małość utracona.
Sonet
Jedyna małość1 którą miałem.
Myślałem,że na starość godzi2,
tak bardzo ją kochałem.
Uciekła, teraz serce me mrozi3.
Nagle w jednej chwili,
egzekucja4, pilno czyniąca zepsowanie5,
wyciągając topór gdy moi mili
przezpiecznie6 pracowali, uderzając zaczęło się łkanie7.
Zniszczyła wszystko bez braku8.
Nieznajoma wroga9, kształt10 zły, nierozumny11,
stateczne12 cios zadając, nie myśląc taku13.
Teraz nic nie robi, teraz stula wargi14,
jam jest teraz napełnion boleści15,
więcej jej me serce nie zmieści.
Autor: Mateusz Orzeł
1 - Miłość.
2 - Dożyje starości.
3 - Serce zamrożone, sparaliżowane, oziębłe, osłabione, zmęczone.
4,5 - Osoba, która chciała namieszać w miłości, w związku.
6 - Bezpiecznie.
7 - Płacz.
8 - Wysiłku.
9 - Nieznajomy wrogi człowiek, wroga siła.
10,11 - Postać, która nie rozumie.
12 - Pewnie.
13 - Tako.
14 - Milczy.
15 - Pełen cierpienia.
Jedyna małość1 którą miałem.
Myślałem,że na starość godzi2,
tak bardzo ją kochałem.
Uciekła, teraz serce me mrozi3.
Nagle w jednej chwili,
egzekucja4, pilno czyniąca zepsowanie5,
wyciągając topór gdy moi mili
przezpiecznie6 pracowali, uderzając zaczęło się łkanie7.
Zniszczyła wszystko bez braku8.
Nieznajoma wroga9, kształt10 zły, nierozumny11,
stateczne12 cios zadając, nie myśląc taku13.
Teraz nic nie robi, teraz stula wargi14,
jam jest teraz napełnion boleści15,
więcej jej me serce nie zmieści.
Autor: Mateusz Orzeł
1 - Miłość.
2 - Dożyje starości.
3 - Serce zamrożone, sparaliżowane, oziębłe, osłabione, zmęczone.
4,5 - Osoba, która chciała namieszać w miłości, w związku.
6 - Bezpiecznie.
7 - Płacz.
8 - Wysiłku.
9 - Nieznajomy wrogi człowiek, wroga siła.
10,11 - Postać, która nie rozumie.
12 - Pewnie.
13 - Tako.
14 - Milczy.
15 - Pełen cierpienia.
wtorek, 20 lutego 2018
,,Wczorajsza noc"
-Wczorajsza noc?
-Najgorsza ze wszystkich.
-Co takiego się zdarzyło?
-Czułem ciągłe niepokoje,
ciągłe złości, ciągłe znoje,
które na mnie nacierały.
Nie umiałem znieść tego,
nie chciałem odwrócić się
od dobrego.
-Niechże Bóg ma Cię w
Swej pieczy!
-Ojcze, Duchu, Synu
człowieczy! Przebacz
Panie, usłysz wołanie
i moje łkanie!
Autor: Mateusz Orzeł
-Najgorsza ze wszystkich.
-Co takiego się zdarzyło?
-Czułem ciągłe niepokoje,
ciągłe złości, ciągłe znoje,
które na mnie nacierały.
Nie umiałem znieść tego,
nie chciałem odwrócić się
od dobrego.
-Niechże Bóg ma Cię w
Swej pieczy!
-Ojcze, Duchu, Synu
człowieczy! Przebacz
Panie, usłysz wołanie
i moje łkanie!
Autor: Mateusz Orzeł
,,Czuję się inaczej"
-Czuję się inaczej...
-Jak inaczej?
-W życiu się tak nie czułem.
-Czy Ty czegoś żałujesz?
-Nie, przeciwnie. Wielka radość
się zdarzyła, moje serce rozpromieniła,
kiedy przez jednego człowieka doszło
do mnie: na co czekam?
-Więc to się stało!
-Nawet nie mało! Niechże ten wspaniały
człowiek, dojdzie jak najdalej, byle z Bogiem!
Autor: Mateusz Orzeł
-Jak inaczej?
-W życiu się tak nie czułem.
-Czy Ty czegoś żałujesz?
-Nie, przeciwnie. Wielka radość
się zdarzyła, moje serce rozpromieniła,
kiedy przez jednego człowieka doszło
do mnie: na co czekam?
-Więc to się stało!
-Nawet nie mało! Niechże ten wspaniały
człowiek, dojdzie jak najdalej, byle z Bogiem!
Autor: Mateusz Orzeł
,,Wystarczy Byś był..."
Dawno z Tobą nie rozmawiałem, mój Panie.
Wiesz,że się załamałem.
Już teraz nie. Czas wszystko zmienia, nawet
te chwile, które były do stracenia.
Wiem,że jestem grzeszny, gnuśny, nie pokorny.
Przemień mnie, odnów w Tobie, bym nie stracił
dobra, które mam w sobie. Za wszystko bardzo Ci
dziękuję, mój ukochany Boże, teraz wystarczy Byś
był, to Tobie powiem.
Autor: Mateusz Orzeł
Wiesz,że się załamałem.
Już teraz nie. Czas wszystko zmienia, nawet
te chwile, które były do stracenia.
Wiem,że jestem grzeszny, gnuśny, nie pokorny.
Przemień mnie, odnów w Tobie, bym nie stracił
dobra, które mam w sobie. Za wszystko bardzo Ci
dziękuję, mój ukochany Boże, teraz wystarczy Byś
był, to Tobie powiem.
Autor: Mateusz Orzeł
piątek, 2 lutego 2018
Czas na trochę codzienności :)
Aktualnie jestem w pociągu, ruszamy razem ze szkołą do podziemnego muzeum w Krakowie, także ten post będę pisał na szybko. Niestety posty nie pojawiają się codziennie, co zauważyliście z tego względu, że po prostu nie mam czasu. Jak widzieliście plan dnia mam napięty, nie łatwo go pogodzić z blogiem bo nie zawsze jestem dostępny i mam dostęp do internetu. Z takich rzeczy bardziej informacyjnych jest jeszcze to,że jestem w trakcie pisania sonetu, który za pewne już za niedługo pojawi się na blogu.
Minęło już pół roku od kiedy jestem w tej szkole, niewiarygodne jak to szybko leci. Ze szkoły jestem bardzo zadowolony, cieszę się, że mogę być w tak cudownym miejscu. Mieszkać właściwie prawie w Kościele, blisko Pana Boga, przy klasztorze jest dla mnie czymś niezwykłym, nie zawsze spotykanym. Jeżeli chodzi o naukę, nigdy nie byłem jakimś wybitnym uczniem, ale raczej z nauką nie mam jakichś problemów. Jest u nas w kolegium taki uczeń, który jest chory na aspergera. Nauka wchodzi mu ciężko do głowy, ale nie mogę powiedzieć, że się nie da. Staram się mu pomóc i zapewnić pomoc, bardzo mu współczuję. Jestem ciekaw jakie będzie dzisiejsze popołudnie i jutrzejszy dzień. Dzisiaj zaczynamy dni skupienia, które są raz w miesiącu. Niestety albo stety nie mogę wtedy pojechać do domu, lecz przeważnie jeździmy gdzieś w celach rekolekcyinych. Czas wolny jaki mam, staram się poświęcić dzieciom z świetlicy ,,Aniołeczek". Nie zapomnę jak wczoraj wprost rzuciły się na mnie przytulając mnie, prze kochane dzieciaki :D. W domu jestem przeważnie na weekendy ale nie zawsze, stąd nie mogę poświęcić dużo czasu przyjaciołom i rodzinie. Mam nadzieję, że nie mają mi tego za złe. Nie mogę się doczekać ferii, które będą już za tydzień gdzie w końcu będę mógł poświęcić im więcej czasu. Przede mną jednak nadal wiele prób jeszcze więcej tej teraźniejszej codzienności, dużo nauki i mało czasu wolnego. Nie narzekam na brak czasu wolnego, tyle ile go mam mi w zupełności wystarcza. Chociaż osobiście uważam, że studium (czas na naukę) w mojej szkole powinien być na zasadzie kiedy chcemy, a nie w określonych porach ale to szkodliwe nie jest. Muszę z Bogiem przejść przez etap prób, boleści, problemów, które mnie spotykają, ale wiem,że z Nim mogę wszystko i dam radę przejść przez ten most przeciwności. Pozdrawiam wszystkich :)
*Ty też możesz podać swój pomysł na artykuł! Czekam na Twoją wiadomość!
Wejdź na Fanpage i napisz swój własny pomysł na artykuł
Minęło już pół roku od kiedy jestem w tej szkole, niewiarygodne jak to szybko leci. Ze szkoły jestem bardzo zadowolony, cieszę się, że mogę być w tak cudownym miejscu. Mieszkać właściwie prawie w Kościele, blisko Pana Boga, przy klasztorze jest dla mnie czymś niezwykłym, nie zawsze spotykanym. Jeżeli chodzi o naukę, nigdy nie byłem jakimś wybitnym uczniem, ale raczej z nauką nie mam jakichś problemów. Jest u nas w kolegium taki uczeń, który jest chory na aspergera. Nauka wchodzi mu ciężko do głowy, ale nie mogę powiedzieć, że się nie da. Staram się mu pomóc i zapewnić pomoc, bardzo mu współczuję. Jestem ciekaw jakie będzie dzisiejsze popołudnie i jutrzejszy dzień. Dzisiaj zaczynamy dni skupienia, które są raz w miesiącu. Niestety albo stety nie mogę wtedy pojechać do domu, lecz przeważnie jeździmy gdzieś w celach rekolekcyinych. Czas wolny jaki mam, staram się poświęcić dzieciom z świetlicy ,,Aniołeczek". Nie zapomnę jak wczoraj wprost rzuciły się na mnie przytulając mnie, prze kochane dzieciaki :D. W domu jestem przeważnie na weekendy ale nie zawsze, stąd nie mogę poświęcić dużo czasu przyjaciołom i rodzinie. Mam nadzieję, że nie mają mi tego za złe. Nie mogę się doczekać ferii, które będą już za tydzień gdzie w końcu będę mógł poświęcić im więcej czasu. Przede mną jednak nadal wiele prób jeszcze więcej tej teraźniejszej codzienności, dużo nauki i mało czasu wolnego. Nie narzekam na brak czasu wolnego, tyle ile go mam mi w zupełności wystarcza. Chociaż osobiście uważam, że studium (czas na naukę) w mojej szkole powinien być na zasadzie kiedy chcemy, a nie w określonych porach ale to szkodliwe nie jest. Muszę z Bogiem przejść przez etap prób, boleści, problemów, które mnie spotykają, ale wiem,że z Nim mogę wszystko i dam radę przejść przez ten most przeciwności. Pozdrawiam wszystkich :)
*Ty też możesz podać swój pomysł na artykuł! Czekam na Twoją wiadomość!
Wejdź na Fanpage i napisz swój własny pomysł na artykuł
Subskrybuj:
Posty (Atom)