sobota, 28 października 2017

Nowa szkoła....Nowe otoczenie....Zmiany w życiu....Kryzys wiary....Zło....Odnowa....Powrót....

Każdy z nas w życiu ma takie chwile, kiedy sam nie wie co robi. Błądzi i działa tak jak nie powinien działać. Tak było ze mną, zwłaszcza przez ostatni czas, kiedy na blogu nie było żadnego posta. Długo czekaliście, przepraszam już z samego początku,że tak długo się nie odzywałem i nie dawałem znaków życia, ale w skrócie: Wiele się działo....Zacznijmy więc od początku. Wszystko było pięknie, chodziłem sobie do Kościoła do mnie na parafię, uczyłem się w szkole z wspaniałymi ludźmi, grałem na gitarze i śpiewałem psalmy w Kościele, działałem z całego serca. Niestety, w życiu bywa tak,że niesprawiedliwi nie są karani, a sprawiedliwi tak, ale to jest w nieznanych nam planach Bożych. Nie mogłem tego pojąć, ja ogólnie mam teraz tak w życiu,że długo szczęściem się nie nacieszę. Zaczęło się od torbiela szyszynki1 w wielkości 7 x 15 mm, miałem go nie mieć, bo już miałem wcześniej i brałem leki, które ponoć go zwalczyły. Właśnie ponoć. Torbiel szyszynki jest nieoperacyjny, szczerze mówiąc myślałem,że to coś groźnego przez pewien czas. Wszyscy właściwie myśleliśmy,że skoro mam go w środku mózgu to z pewnością te moje nerwy itp są wywoływane tym,że uciska jakąś część mózgu. Jeden lekarz mówi,że torbiel szyszynki nic nie może uciskać, drugi i ogólny powiedział,że to jak drzazga wbije się w palec. Boli i szkodzi, no i rzecz jasna uciska. Nadal nie wiem jak powinno być na prawdę, nadal nie wiem komu wierzyć...Lecz na razie się tym nie martwię, przecież gdybym miał się martwić wszystkim to bym dostał jakiejś nerwicy czy choroby psychicznej. Byłem u mojego lekarza neurologa, on stwierdził,że po co mi rezonans, przecież nic mi się nie dzieje, torbiel nic nie powołuje, rezonansu nie można mieć tak często. Miałem robiony rezonans trzy lata temu, tak i to jest często? Kolejną smutną rzeczą była nagła choroba babci, kilka razy była brana do szpitala, a wyniki były tragiczne. Teraz Bogu dzięki jest już lepiej. Kolejną złą rzeczą było nieukładanie się spraw rodzinnych, co tylko mnie przytłaczało. Do tego dochodzą moje prywatne problemy, kłótnie z mamą no i tak się stało,że zwątpiłem. Zacząłem grzeszyć, odwróciłem się od Boga a skierowałem w stronę szatana. Stwierdziłem: Bóg daje mi samo zło, zsyła na mnie samo zło, a szatan daje mi przyjemność i radość. Kim jest Bóg? To Bóg jest zły! Ciągle chodziło mi po głowie pytanie ,,co to jest piękność Boga?" lub ,,jak Bóg może być piękny?". Szatan daje mi więcej niż Bóg. A przy Bogu tego nie mam. Jaki to ma sens jak Bóg mnie ciągle sprawdza? Co nie ufa mi? Przecież wie, że raz czy dwa rozumiem mnie sprawdzić, ale kurcze nie całe życie....Po co ma mnie cały czas sprawdzać? Skoro ma być związek to opiera się na zaufaniu, przecież ja mam do Niego zaufanie...On nie ma do mnie? Czy w ogóle mnie kocha skoro cały czas mi to robi?
Jak idę do szatana przynajmniej mam to,czego chciałem. A Bóg daje mi cierpienie, w sumie to bym przebolał gdyby do jasnej ciasnej wiecznie mnie nie sprawdzał... Po każdej modlitwie czułem się tak pięknie a teraz się czuje trochę jak taka właśnie marionetka, która ma robić to co panu się podoba

Aha..czyli tak ma wyglądać służba Bogu? Dziwi mnie Hiob. Chociaż, Bóg się nim chwalił przed szatanem ale Bóg sprawdził go raz...raz do jasnej ciasnej. Tak samo resztę wszystkich sprawdzał raz. Dlaczego mnie cały czas? On mnie nie kocha!. Zbłądziłem, miałem prawo zbłądzić. Wszedłem w tkw. Kryzys wiary, uległem całkowicie szatanowi. Miałem zacząć palić i pić alkohol, lub po prostu się zabić. Lecz nie, oto chodziło szatanowi i tego chciał. Potrafi skusić powiem szczerze, to najtwardszy zbir nad zbirami, potrafi przegadać tak człowiekowi,że człowiek jeśli jest słabej woli ulegnie. Kryzys wiary trwał tylko kilka dni, krótko prawda? Zdecydowałem się zmienić szkołę kiedy wchodziłem w ten kryzys wiary i zmieniłem. Chodziłem do Prywatnych Szkół Niepublicznych w Nowym Sączu (PSN, PTZ - Prywatne Technikum Zawodowe), a w październiku przepisałem się do Liceum Ogólnokształcącego Franciszkanów w Wieliczce. (Kolegium, Niższe Seminarium Duchowne). Zostawiłem wspaniałą klasę i wspaniałych nauczycieli, lecz w Kolegium pod tym względem wszystko jest to samo. Jeśli chodzi o kryzys, to w całkowity kryzys popadłem w pierwszych dniach w szkole, nie z powodu tej szkoły tylko chwilowego nadmiaru wolnego czasu, kiedy szatan miał zbyt duży do mnie dostęp. Od razu Wam mówię, nie miejcie wolnego czasu! Cieszcie się gdy go nie macie! Ponieważ zły nie będzie miał do Was dostępu, nie możecie mu go dać! Co ja zrobiłem? Poszedłem do spowiedzi, nie było to proste, ale pewien o. Franciszkanin wiele mi uświadomił. Moja spowiedź trwała piętnaście minut, jak nie więcej. Ta szkoła to była jedna z najlepszych moich decyzji, można powiedzieć,że zmieniła całe moje życie. Stałem się nowym człowiekiem i jestem nim do tej pory. Myślałem,że Bóg chce, abym cierpiał. Lecz nie! Bóg chce, abym był szczęśliwy i uświadomił mi to! Myślałem,że Bóg mnie zostawił, lecz nie! To ja go zostawiłem, myślałem,że Bóg mnie nie kocha! Nie, to ja Go nie kochałem tak, jak powinienem Go kochać. Teraz rozumiem. Wszelkie moje wątpliwości wzięły się z tego,że nie kochałem Boga tak jak powinienem Go kochać. Miałem do Niego małe zaufanie, większe miałem do przyjaciela. Piękność Boga jest niepojęta dla nas, On czasami działa tak wspaniale, a my myślimy,że tak okropnie. Bardzo niezwykły jest w moim życiu czas spędzony w tej szkole, można powiedzieć,że to punkt kulminacyjny2. Widzicie, myślałem,że Bóg mnie nie kocha, okazało się jednak,że zawsze mnie kochał tak wielką miłością, której po prostu nie da się opisać. Jeśli mam być szczery to czasami na to jak Bóg jest piękny nie ma słów, cóż przynajmniej w naszym języku, On jest tak bardzo niezwykły,że trzeba to zobaczyć i poczuć, dopiero wtedy to tak na prawdę docenimy. Nowe otoczenie, koledzy i Ojcowie zmienili mnie troszkę jeśli mam być szczery, są tacy wspaniali, pomocni, przyjacielscy. Nauczyciele też są wspaniali, a zwłaszcza p.prof. Od Podstaw Przedsiębiorczości, mogę ją nazwać mamą. Po co właściwie to piszę? Bóg wiele zmienia w naszym życiu, a my tego nie widzimy! Musimy raz na zawsze zapamiętać,że człowiek sam sobie stworzył zło, jak coś złego się dzieje w jego życiu i tkwi w tym, to sam sobie kopie dołek. Bóg daje nam tylko i wyłącznie dobro, a wszelkie inne zło jest od szatana, który chce abyśmy tak myśleli, jak ja przez ten krótki czas. Widzicie, byłem tak bardzo wierzący a tak zbłądziłem i Bogu za to dzięki, bo teraz moja wiara jest kompletnie inna i lepsza, ja to wiem i to czuję. Na początku tęskniłem, ale potem nie chciałem wracać. Do zmiany szkoły właściwie skłoniło mnie to,że jest duża formacja duchowa, a nie ukrywam,że przyszłość chcę z nią związać. Szkołę polecił mi mój ks. Opiekun, jak cztery inne szkoły prowadzone przez zakony, wszystkie sprawdziłem i za nim podjąłem decyzję to trochę minęło. Kolegium, które wybrałem, ma bardzo duże opinie wśród uczniów no i w internecie, o. Rektor bardzo miło mnie potraktował, a moim patronem do Bierzmowania jest św. Ojciec Pio, który był franciszkaninem, konkretnie to kapucynem3. Nie żałuję swojej decyzji, teraz nie chcę tego zepsuć. Oczywiście było wiele powodów,żeby iść akurat do takiej szkoły a nie innej, ale to są główne, które Wam przedstawiam. Mama stwierdziła,że to za wcześnie,że to zbyt pochopna decyzja. Oboje przedstawiliśmy takie argumenty,że po przedstawieniu tych argumentów w ramach pracy pisemnej na podstawach przedsiębiorczości, pani dała mi ocenę celującą. No cóż, co jak co ale walka była o tą szkołę i w cale nie żałuję,że nie odpuściłem. Szkoła daje mi wielką radość, mieszkam więc teraz w Wieliczce w tamtej szkole z internatem. Pokój mam jednoosobowy, także jest wspaniale. Można powiedzieć,że po tych dwóch tygodniach po mało się rozgościłem. Jestem wdzięczny Bogu,że dał mi taką wspaniałą szansę na rozwijanie się i nigdy Mu tego nie zapomnę. Powinienem od razu wybrać Kolegium. Kim,że ja jestem żeby jakkolwiek podziękować Wszechmocnemu? Przecież prócz niewielkich modlitw, niczym Mu tego nie wynagrodzę. Moi drodzy to jest PRAWDZIWA MIŁOŚĆ! I będę o niej świadczyć, Bóg zna mnie całego i wie czego mi potrzeba, wystarczy czasami na to trochę poczekać, a jeśli jest jakieś cierpienie to pokornie je znosić. Te dwa tygodnie strasznie szybko mi minęły, ponieważ tam dzień jest tak rozplanowany, że mam czas na wszystko, czego bym sobie zapragnął. Powiem Wam szczerze,że nie wiem, kiedy wybaczę sobie to,że wyrzekłem się Boga. Teraz Jego kocham bardziej niż kogokolwiek, bardziej niż mojego przyjaciela i bardziej niż rodziców, lecz moi wspaniali rodzice są zaraz po Bogu. Od Niego dostałem to wszystko, ale nie kocham Go, ze względu na to,że dał mi to wszystko tylko,że mnie kocha. Po prostu: Bóg mnie kocha, Bóg Cię kocha. Radujcie się i weselcie bowiem wielka jest miłość Wszechmocnego! On nigdy o Was nie zapomniał. Kiedyś pamiętam zdarzył się we mnie taki piękny cud, możecie mi nie wierzyć albo się ze mnie wyśmiać ale i tak go opiszę. Wieczorem, siedząc przed komputerem nagle coś mnie przepełniło. Czułem się jakbym miał wszystko, tego nie da się tak łatwo opisać. Czułem się jakbym był cały z miłości, czułem tyko miłość, nie chciałem nic więcej prócz tej miłości, co raz więcej i więcej, i ją dostałem! Byłem tak nasycony,że to po prostu niezwykłe. Mogłem skakać z radości, miałem cały czas uśmiech na twarzy. Jak ciągle sobie o tym przypomnę to się śmieje, nie czułem zła, nie czułem tęsknoty, nie czułem cierpienia, czułem same dobro! Po godzinie to minęło, ale jakże chciałbym,żeby wróciło. To ja sobie nie wyobrażam, co czują dusze w Niebie...Tam musi być jeszcze większa miłość niż spotkała mnie tutaj! Wiem i jestem pewien tego,że to było dotknięcie Boga, choćby małym paluszkiem, ale było i za to Mu dziękuję. Chwała Bogu Wszechmocnemu, Synowi i Duchowi Świętemu. Wszyscy Święci niech głoszą Jego chwałę, bo Jego miłość obejmuje ziemię całą! Nie lękajcie się, bowiem ten, który Was kocha najbardziej jest przy Was. Od tej pory nie miejcie żadnych lęków tylko po prostu: kochajcie Tego, który jest z Wami. On Wam da więcej zboża, niż jesteście w stanie unieść, więcej mleka niż jesteście w stanie wypić i więcej majątku, niż kiedykolwiek będziecie mięli na tym świecie, a co najważniejsze zapamiętajcie: Jesteście stworzeni z miłości i powołani do miłości. Więc kochajcie, Bóg niech będzie z Wami! 
1Torbiel szyszynki - to rodzaj guza wykrywanego podczas rezonansu lub tomografii głowy. Zwykle daje objawy w postaci bólów i zawrotów głowy. 
2Punkt kulminacyjny - to moment, kiedy następuje gwałtowna zmiana naszego życia na kompletnie inne, niż było poprzednio, tkw. nowe życie w naszym języku, np. gdy żyjemy źle i stajemy się dobrzy to moment przejścia z zła na dobro jest nazywany punktem kulminacyjnym.  
3Zakon Braci Mniejszych (Kapucyni) – katolicka wspólnota zakonna z grupy zakonów żebrzących, wyodrębniona ze wspólnoty zakonnej stworzonej przez św. Franciszka z Asyżu w 1209 roku. Zakon ów oddzielił się od dwóch pozostałych zakonów w 1528 roku, 11 lat po podziale franciszkanów na Braci Mniejszych i Braci Mniejszych Konwentualnych.
Zakon Braci Mniejszych Kapucynów od początku swojego istnienia dał Kościołowi 10 kardynałów, 3 patriarchów, 60 arcybiskupów i 257 biskupów. 
*Ty też możesz podać swój pomysł na artykuł! Czekam na Twoją wiadomość! 
Wejdź na Fanpage i napisz swój własny pomysł na artykuł


piątek, 13 października 2017

,,Wszystko na chwałę Bożą!"

Jak piękny Bóg być może i
jak bardzo kocha mnie?
Choćbym chciał odejść,
to z miłości nie mogę.
Jego miłość jest wieka i
głosić ją chcę.Przy Nim
będę klękać i radować się!
Z Bogiem przez życie
byle tylko iść. Wszystko na
chwałę Bożą to ,,przepis" by żyć!
Autor: Mateusz Orzeł

czwartek, 21 września 2017

,,Imieniny"

Wszystko znów ucieka,
nie ma na co czekać.
Wciąż muszę zwlekać,
chociaż wiem,że nie mogę
czekać. Wciąż pytam Ciebie:
-Dlaczego to się dzieje?
Ty mi odpowiadasz:
-Lepiej będzie w Niebie.
Najlepsze imieniny,
wszystko znowu rozwalone,
już nie czekam. To już koniec.
Autor: Mateusz Orzeł

sobota, 16 września 2017

Ceremoniarz?!

Nadszedł ten wielki dzień. O godzinie 8:00 wyjechałem z Nowego Sącza do Tarnowa do Katedry, na Jubileusz XV-lecia Diecezjalnej Szkoły Ceremoniarza i Animatora Liturgicznego. Na Mszy Świętej w Tarnowie odbyło się moje błogosławieństwo na funkcję ceremoniarza, nasz rocznik otrzymał specjalne zaproszenie do Katedry ponieważ wcześniej błogosławieństwo było w Gródku nad Dunajcem. Dla mnie funkcja ceremoniarza jest niezwykła, to doskonała pasja, bardzo jestem Bogu za to wdzięczny. Widząc swój krzyż wiem,że warto było się uczyć i jeździć do Ciężkowic na sesje. Powiem szczerze,że na błogosławieństwo czekałem trzy miesiące jak nie więcej, a nadal nie doszła do mnie informacja,że jestem ceremoniarzem. Naprawdę, chociaż na oazie byłem już jako animator, to nie doszła do mnie ta informacja, hah zapewne dojdzie dopiero jutro. To dopiero początek mojej drogi, bo od tej funkcji właśnie wszystko się rozwija, czas kiedy mogę rozwijać swoją wiarę. Wiedzę zdobytą na kursach mam właśnie po to aby swoją wiarę rozwijać, ubogacać i urozmaicać. Bardzo jestem wdzięczny wszystkim za wszelki trud, który włączyli w kursy ceremoniarza, ale także wszystkim, którzy trud włączyli we mnie, którzy mi pomogli i mnie poprowadzili. Nadal mam wielkie emocje, nadal wiele się we mnie dzieje, teraz tylko działać. Tego chcę, działać. Od razu mówię dla wszystkich, nie zostałem ceremoniarzem dla siebie, by inni mi służyli czy coś w tym guście, czy dla władzy. Zostałem po to, aby służyć Bogu i ludziom. Bogu niech będą dzięki za to wszystko, gdyż mam świadomość,że nie każdy może zostać ceremoniarzem. Niech imię Pańskie będzie błogosławione!
Cer. Mateusz Orzeł
*Ty też możesz podać swój pomysł na artykuł! Czekam na Twoją wiadomość! 
Wejdź na Fanpage i napisz swój własny pomysł na artykuł

wtorek, 29 sierpnia 2017

,,Strata"

Kiedy tracisz wszystko,
wciąż się zastanawiasz, czy czekać
czy o pomoc Boga błagać,
każdy z nas przez takie sytuacje przechodził,
Boże dopomóż nie chce czekać, nadal.
Dlaczego jesteś cicho, czemu nic nie mówisz?
Czemu muszę czekać, czemu muszę się trudzić?
Dlaczego tak patrzysz wciąż się na mnie ? Chcę
żebyś działał, Boże, nadal. Wiem, muszę Ci dziękować,
za to zło, za to,że Ty znasz moje słowa, za wiele mogę Ci dzięki składać, teraz więc Boże pragnę o pomoc Ciebie błagać.
Teraz nagle tego pragnę! Tak mi dopomóż Boże, bo upadłem.
Bóg mówi: ,,Przez Pismo Święte ja do ciebie mówię."
Autor: Mateusz Orzeł

sobota, 5 sierpnia 2017

Życie...to dużo, czy mało?

Witam wszystkich czytelników, bardzo dawno nie pisałem do Was swoich własnych historii, więc najwyższa pora napisać. Każdy kto mnie zna wie,że mówię zawsze bezpośrednio,  dlatego tak też powiem teraz. Za pewne każdy z Was otarł się kiedyś o śmierć, jakkolwiek. Czasami nie zdajemy sobie sprawy z tego, a nawet nie doceniamy własnego życia. Moi drodzy, bardzo chciałbym,żeby każdy patrzył na swoje życie tak, jak Bóg chce,żebyśmy na nie patrzyli. Jezus, sam nie mogę w to uwierzyć do tej pory mimo,że od małego mi to tłumaczono, oddał za nas Swoje życie, zrobił to bo nas kocha. To najpiękniejsze, kiedy ktoś odda życie za Ciebie, a jeszcze piękniejsze jest to,że On nie chciał odchodzić. Nie, moi drodzy nie chciał, dlatego został w Najświętszym Sakramencie. Powiem Wam szczerze,że chciałbym nie tylko oddać życie za kogoś, chciałbym umieć je ofiarować ludziom i docenić tak, jak zrobił to Bóg, nie patrząc na Siebie, ale na innych. Bracia i siostry, chcę podzielić się z Wami czymś, co miało miejsce kilka lat temu, ale podobne sytuacje zdarzały się niedawno i na pewno jeszcze się zdarzą. Pamiętam raz, miałem wtedy 10-11 lat, idąc nad rzekę poślizgnąłem się na szyszce i prawie wpadłbym do przepaści, bardzo dużej. Uratował mnie mój brat, może on myśli,że tego nie doceniam ale nigdy mu tego nie zapomniałem. Zawsze przechodząc tamtędy mam wrażenie,że coś spycha w dół, to nie przypadek, nie tylko ja tak mam. Były jeszcze inne sytuacje, miałem 12 lat, nad rzeką kiedy przechodząc przez wodę, która była po kostki zdarzyło mi się poślizgnąć. Złapałem się kamienia wystającego z wody, który powoli razem z prądem wychodził z dziury, krzyczałem do mojego brata, w końcu usłyszał i mnie złapał. Gdyby mnie nie złapał, poleciałbym z prądem do wody, a w wodzie był bardzo duży spiczasty kamień, który no cóż by mnie przebił. Mój brat wykazał się ogromną troską o mnie, troską, którą sam chciałbym darzyć innych. Powiem szczerze,że to bardzo piękne. Jeszcze była taka sytuacja, w tym roku, kiedy szedłem z kolegą z klasy, odprowadzałem go akurat do domu, kiedy przechodziliśmy przez pasy ja w ogóle nie zauważyłem auta jadącego, chciałem iść. On mnie zatrzymał, gdyby nie zatrzymał to cóż wolę nie myśleć o tym co by się stało, nigdy mu tego nie zapomnę. Jak widzicie nie raz otarłem się o śmierć przez co wiem,że warto docenić życie. To nie jest nic, to piękny dar, dar rozkwitania, dar, który niestety nie każdy otrzymuje. Chciałbym,żeby ludzie docenili ten piękny dar, żeby nie było żadnych aborcji, eutanazji...Bo to śmierć, to zabójstwo, które niszczy, nic nie daje. Moim skromnym zdaniem najlepiej pogodzić się ze śmiercią i tak odchodzić, nie inaczej. Zabójstwo to jeden z najcięższych grzechów. Jeżeli o mnie chodzi, to życie, żyć to dla mnie znaczy wiele. Bo wiem,że mam dla kogo. W prawdzie Bóg nie raz patrzy na mnie i mówi: ,,Ej Mateusz, Mateusz..." ale jest, kocha mnie. I to jest najcenniejsze, te moje ,,lekcje" jeśli mogę to tak nazwać, kiedy otarłem się o śmierć najwidoczniej miały mnie nauczyć,że warto docenić życie. To moje zdanie, rzeczą wiadomą jest,że każdy może mieć inne, ale ja mam takie i nigdy go nie zmienię. Pozdrawiam wszystkich :)
*Ty też możesz podać swój pomysł na artykuł! Czekam na Twoją wiadomość! 
Wejdź na Fanpage i napisz swój własny pomysł na artykuł

niedziela, 16 lipca 2017

,,Przyjaciele..."

,,Przyjaźń, przyjaźń, przyjaźń, nie mogę przestać tego mówić,
Chociaż w cale nie mogę tym się chlubić.
Przyjaciele są niezwykli, wspaniali, zaskakujący,
są zawsze blisko, nawet gdy jestem tonący.
Nie potrafię szczerze opisać tego, to niezwykłe,
wspaniałe, coś więcej niż z kolegą.
Te uczucia....niezapomniane.
One nie są w cale wymyślane!
Jakże wielki trud nas wszystkich łączy,
niech więc dobry Bóg Swą miłością nas złączy."
Autor: Mateusz Orzeł

wtorek, 11 lipca 2017

Miłość braterska

,,Wszyscy ludzie muszą miłować się miłością braterską. Ja wiem o tym i Ty o tym wiesz, czegóż boisz się?" Bóg tego chce. Dlaczego masz się bać? ,,Jeśli nasz Bóg jest przy nas już nic nas nie zatrzyma; jeśli nasz Bóg jest z nami któż jest przeciwko nam?"; ,,Bliźniego swego jak siebie samego". Najwyższa pora, wczoraj mówiłeś/aś: nie. Dzisiaj powiedz: tak. Krzywdę potrafisz wyrządzić niewdzięczniku, a naprawić ją potrafisz? A pomóc? Czy złość, nienawiść dadzą Ci cokolwiek? Nie! Tylko miłość jest lekarstwem na wszystko! Miłość, która od Boga pochodzi. Powtarzam raz jeszcze: Czego lub kogo mamy się bać? To Boga powinniśmy się bać! To On może zrobić wszystko, nikt inny nie wyrządzi nam żadnej krzywdy. Ciało nasze mogą zniszczyć, bo jest śmiertelne, ale duszy nie mogą zniszczyć, gdyż jest nieśmiertelna! Dlaczego tak trudno przychodzi Tobie miłość braterska? Zaufaj i pokochaj, sam zobaczysz jak wszystko się zmieni. Każdego kto czyta te słowa miłuję i niechaj Bóg błogosławi.
*Ty też możesz podać swój pomysł na artykuł! Czekam na Twoją wiadomość! 
Wejdź na Fanpage i napisz swój własny pomysł na artykuł

,,Powrót"

,,Wracam zmęczony, łezka się kręci.
Te chwile były bez żadnej udręki.
Zapomnieć się nie da, to po prostu niezwykłe.
Tak piękne i miłe, aż ze złości krzyknę, że
nie zostałem tylko jechać musiałem. Chciałem
jedynie by w naszej rodzinie, byliśmy złączeni,
w chrześcijańskim domu, u stóp Pokoju zawsze
zjednoczeni. Tak piękna rodzina, będzie wspaniała,
Bogu będzie się podobała. Kiedyż to pragnienie me
się spełni? Nie mogę przestać modlić się, coś musi się
zmienić!"
Autor: Mateusz Orzeł

czwartek, 22 czerwca 2017

Kursy wiary

Dla Boga wszystko to co najlepsze.
Na blogu staram się uświęcić siebie i Was, nauczyć siebie i Was czegoś o Bogu, o Jego sprawach. Ostatnio bardzo chcę zjednoczyć się z Bogiem. Bardzo pomagają mi pewne ,,kursy wiary" pt. ,,Osobiste poznanie Boga";,,Zapomnij o stresie", ale to nie wszystko. Jeśli ktoś z Was chce znaleźć wiele odpowiedzi, na cokolwiek, na jakiegokolwiek sprawy to zapraszam bardzo serdecznie pod ten link: http://www.kazdystudent.pl/
Jak Wy to wykorzystacie to już Wasza sprawa, ja skorzystałem i czuję,że jest inaczej niż było. Nie da się tego opisać, po prostu czuję,że Bóg jest obecny w moim życiu, że jest WE MNIE. Dowiedziałem się mnóstwo rzeczy, o których nie miałem pojęcia, okazało się,że dużo rzeczy też źle interpretowałem odnośnie religii. Dlatego właśnie warto tam wejść.
Polecam, Mateusz Orzeł.
*Ty też możesz podać swój pomysł na artykuł! Czekam na Twoją wiadomość! 
Wejdź na Fanpage i napisz swój własny pomysł na artykuł

poniedziałek, 5 czerwca 2017

Dziesiąta część samodzielnych rozważań

1. Modlitwa daje nadzieję, wspomaga, podtrzymuje i zmienia. ,,Jeśli czegoś Ci potrzeba, dzięki modlitwie otrzymasz nawet gwiazdkę z Nieba".
Autor: Mateusz Orzeł
2. Nie muszę być nie wiadomo kim, żeby głosić Chrystusa. Jestem nikim, a chcę Go głosić.
Autor: Mateusz Orzeł

Dziewiąta część samodzielnych rozważań

1. Jak wyjść z trudnej sytuacji? Wystarczy zaufać Bogu i wzbudzić w sobie słowa: ,,Panie, nie moja wola ale Twoja niech się stanie";,,Boże Ty się tym zajmij...";,,Niech się dzieje wola Nieba." Może proste w słowach, trudne w wykonaniu. Bo twierdzisz,że Bóg nie jest blisko. Człowiekowi obok potrafisz zaufać, a czy potrafisz dostrzec,że Bóg jest bliżej? Czy teraz zaufasz?
Autor: Mateusz Orzeł
2. ,,Uśmiech daje mi najwięcej. Chcesz coś dać? Daj mi go czym prędzej." 
Autor: Mateusz Orzeł

Ósma część samodzielnych rozważań

1. Po stresie, po złej sytuacji, wielka radość spotka Cię, tylko pytanie jak chcesz przez to zło przejść?
Autor: Mateusz Orzeł
2. Możesz się śmiać z tego co piszę na blogu, możesz zapominać, możesz mi to wytykać. Lecz pytanie brzmi: czy Ty potrafisz w jakiś sposób przekazywać miłość Chrystusa? Czy Ty go doceniasz? ,,Idźcie i głoście" to hasło tego roku. Nie trzeba jeździć do Afryki, wystarczy na co dzień głosić swoją wiarę.
Autor: Mateusz Orzeł

,,Totus Tuus" - łac. Cały Twój

W tym poście pragnę przekazać Wam opowiadanie, mojego autorstwa. Jest ono długie i ma morał, dlatego bardzo serdecznie zapraszam do czytania.
Totus Tuus
           Dawniej żyłem normalnie, byłem zwykłym chłopcem, który jak co dzień chodził do szkoły. Wszystko jednak zmieniło się od pewnego momentu.
            Zaczęło się zwyczajnie, w nudny poniedziałek obudził mnie budzik. Jak zwykle trzeba było iść do szkoły. Wstałem, zjadłem i wyszedłem. W szkole siedzę na lekcji chemii, aż tu nagle do klasy wchodzi mój sobowtór! Osoba wyglądająca zupełnie jak ja. Podchodzę do niego, chciałem go dotknąć, a on rzucił się na mnie mówiąc: ,,Wreszcie Cię znalazłem", kiedy go przytulałem z początku nie wiedziałem, co się dzieje. Co najbardziej mnie zdziwiło, klasa śmiała się, a pani mówi do mnie: ,,Karol! Co Ty wyprawiasz?", mnie z początku zamurowało, a klasa coraz bardziej śmiała się. ,,Siadaj do ławki! Dlaczego tu tak stoisz?" - zapytała mnie nauczycielka. Zadziwiające było to, że tylko ja widziałem swojego sobowtóra. Wszyscy inni mieli mnie za wariata, a on zniknął! Kiedy mówiłem prawdę moim rodzicom i siostrze, myśleli,że oszalałem, wysłali mnie do psychiatryka, ale udało mi się uciec. Tak, to przeciętny dzień z życia gimnazjalisty. Nagle widziałem jakieś dziwne kartki idąc przez las, spadające z nieba. Na tych kartkach było napisane: ,,Bóg..." i padały za mną jak deszcz.
Kiedy wieczorem nie wiedziałem, co robić podszedł do mnie mój sobowtór i mówił do mnie:
- Dlaczego tu tak siedzisz?
- Nie mam gdzie się podziać - odpowiedziałem.
- Nie lękaj się niczego.
- Jak mogę się nie lękać, skoro wszyscy mają mnie za psychopatę? - zapytałem.
- Bóg jest z Tobą, czego Ci więcej potrzeba? - Zapytał mnie i odpowiedział, po tych słowach nie wiedziałem co mówić. On wziął mnie za rękę i poszliśmy przez las do wody, tuż przed zmrokiem. Szliśmy po wodzie, suchą nogą, rozmawiając dalej.
- Kim Ty właściwie jesteś? - zapytałem.
- Tobą. - odpowiedział.
- Jak to mną? - zapytałem.
- No, może nie do końca Tobą, ponieważ jestem z przyszłości.
- W to nie wątpię - odpowiedziałem - Ale jak to jesteś z przyszłości? Po co tutaj przyszedłeś?
- Podjąłem zły wybór. Przyszedłem Ci go uświadomić. - odpowiedział.
- W taki sposób,że wszyscy mają mnie za wariata? Dzięki... - powiedziałem.
- Nie zrobiłem tego bez powodu, wszystko odkręcisz, sam, zobaczysz. Lecz wpierw musisz mi zaufać, a zobaczysz co mam na myśli. - odpowiedział mi.
- Jak mogę Ci nie ufać? Stary, po pierwsze chodzimy po wodzie, po drugie jesteś mną. Ufam Ci - z wielkim zdumieniem powiedziałem mu to.
- Więc słuchaj. Po ukończeniu technikum bez zastanawiania się poszedłem do pracy jako sprzedawca. Mijały lat, ja nie byłem szczęśliwy, ciągle miałem pewien brak w sobie, ale nie odpowiedziałem na to. W starości objawił mi się Bóg i mówił do mnie: ,,Wołałem Cię! Nie odpowiedziałeś na Me wezwania." Na to mu powiedziałem: ,,Panie, wybacz mi. Ja to zmienię, zrobię cokolwiek będziesz chciał." Tak oto znalazłem się tutaj. Bóg chce, żebyś wybrał Jego drogę, zrozum, masz powołanie! - na tą historię padłem na twarz i zacząłem łkać. To nie były inne łzy, jak łzy szczęścia i radości.
- Wstań. Czas rozpocząć plan działania - powiedział mi.
- Co mam zrobić? I jak? - zapytałem.
- Wróć do miasta, wiem,że jest okres komunizmu, ale on się zakończy. Komuniści uznają Cię za psychopatę i zabiją. Potem w trakcie pogrzebu wstaniesz i będziesz żył. - odpowiedział mi.
- Co?! Nie chcę umierać! - wykrzykując to zbladłem.
- Nie umrzesz, lecz będziesz spał. Zaufaj mi - powiedział.
Nie wiedziałem co robić, ale chyba nie miałem wyboru. Miałem to zrobić więc powiedziałem ,,Zrobię to" i tak też było. Wróciłem do miasta i przy ratuszu zastrzelono mnie,bo myśleli,że stanowię zagrożenie. Bałem się, przed śmiercią, ale zaufałem Bogu. Nagle pojawiłem się w jakimś białym pomieszczeniu i był tam Jezus. On mi wszystko rozjaśnił. Pożegnawszy się z Nim wróciłem na ziemię. Byłem w trumnie, zacząłem drzeć się i kopać w trumnę, otworzyli ją. Kiedy wychodziłem z niej, wszyscy nie wiedzieli co odpowiedzieć, wyszedłem na ambonę i mówiłem do ludu:
- Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
Lud nic nie odpowiedział, a ja zacząłem wszystko wyjaśniać. Kiedy doszedłem do momentu rozmowy z Jezusem, wszyscy się zdziwili. Ja mówiłem:
-Jezus powiedział mi, że to moja próba, wszystko się odwróci, nie będzie komunizmu. Co najważniejsze powiedział,że mnie kocha. Kocha każdego.
Morał z tego taki,że dużo ludzi boi się ukazywać swoje powołanie - ja się nie boję.
             Na te słowa wszyscy wstali i zaczęli klaskać, a byli wszyscy moi znajomi. Tak kończy się historia chłopca, który dzisiaj jest w sutannie. Jestem dumny z tego i szczęśliwy, że Bóg mnie wybrał.
Karol Lewit
Każdy z nas jest do czegoś powołany, każdy ma inną drogę życia, ze względu na to, Bóg chce żebyśmy się nie bali, ale może warto. Dla Niego. Resztę rozważania tego opowiadania zostawiam Wam.
*Ty też możesz podać swój pomysł na artykuł! Czekam na Twoją wiadomość! 
Wejdź na Fanpage i napisz swój własny pomysł na artykuł


niedziela, 4 czerwca 2017

Historia i rozważanie

Spotyka się dwóch mężczyzn. Rozmawiają, rozmawiają i nagle jeden mówi do drugiego:
-Jestem wierzącym człowiekiem, ale niepraktykującym.
-A ja jestem wegetarianinem. -Odpowiada drugi.
-A więc nie jesz mięsa? - Zapytał go pierwszy.
-Jem, ale popieram wegetarianizm - odpowiada drugi.
-To nie jesteś wegetarianinem, skoro jesz mięso. - mówi pierwszy.
-A jak Ty nie chodzisz do Kościoła to nie jesteś wierzący. - odpowiada drugi.
Autor: Jarosław Siwek
Oczywiście w naszym życiu nie chodzi oto, żeby wytykać drugiemu błędy, bo on też coś znajdzie. W każdym razie każdy z nas powinien patrzeć na siebie, nie na innych, tylko na siebie. Dlaczego? Odpowiem jasno - Ty nie będziesz osądzać nikogo na Sądzie Ostatecznym, lecz zrobi to Bóg i nie ominie ani mnie ani Ciebie. Znowóż nie oznacza to, że trochę nie miłować Bliźniego - oznacza, ale nie oceniaj błędów innego, bo sam także zostaniesz osadzony, sprawiedliwie, przed Bogiem nic nie ucieknie. Morał z tej historii jest taki, że nie da się być wierzącym a niepraktykującym, bo jeśli jest się wierzącym to swoją wiarę się praktykuje, czyli chodzimy do Kościoła, modlimy się i staramy się postępować według Dekalogu. Nie da się być wierzącym a nie praktykować ponieważ nasza wiara wymaga od nas tego, abyśmy ją praktykowali. Ta historia jest oparta na prostym przykładzie, na przykładzie wegetarianina, który je mięso i człowieka niewierzącego. Moi drodzy chcę zaznaczyć jedną rzecz, nie podajmy sie za kogo, kim nie jesteśmy i nie mówmy, że robimy coś jeśli tego nie praktykujemy. Bo to kłamstwo, kłamstwo jest grzechem, który oddala nas od Boga. Od źródła nieskończonej miłości. Jak to jest powiedziane - kochajmy Pana, tak, żeby On o tym wiedział.
*Ty też możesz podać swój pomysł na artykuł! Czekam na Twoją wiadomość! 
Wejdź na Fanpage i napisz swój własny pomysł na artykuł

czwartek, 1 czerwca 2017

Jak wygląda nasza codzienność?

Przeważnie tak jak wyżej wygląda nasza codzienność. Dzisiaj jest dzień dziecka. Czy Ty właściwie pomyślałeś o tym, że jesteś dzieckiem NAJLEPSZEGO Ojca w Niebie? Pomyślałeś o tym co masz do tej pory? Masz to od Niego. On Cię wzywa, nie zapomnij o Nim ponieważ On pamięta o Tobie. Każdego dnia i każdej nocy, każdej godziny i każdej minuty, każdej sekundy Bóg pamięta o Tobie. Czuj się więc kochana, bo mając kogoś takiego jak On masz wszystko. Wystarczy tylko to dostrzec. No dalej! Zdejmij klapki z oczu i rzuć się w ramiona Boga. Na co czekasz? Czas ucieka....
,,Jeśli myślisz, że straciłeś wszystko to jesteś w błędzie - Bo masz Boga, samo to świadczy, że masz więcej niż wszystko."
Autor: Mateusz Orzeł
*Ty też możesz podać swój pomysł na artykuł! Czekam na Twoją wiadomość! 
Wejdź na Fanpage i napisz swój własny pomysł na artykuł

sobota, 20 maja 2017

V sesja - to koniec...?

Dzisiaj wróciłem z V sesji kursu na ceremoniarza, mogę śmiało powiedzieć,że zdałem. Ukończyłem kursy co samo w sobie było moim marzeniem, teraz tylko czekać na błogosławieństwo we wrześniu. I tak czy siak to dopiero początek, teraz trzeba umieć rozwijać to, czego się nauczyłem i wdawać te rzeczy w życie. Bogu niech będą dzięki,że pozwolił mi zdać wszystkie sesje.  To koniec wszelkiej nauki związanej z kursami, ale nie koniec całkowitej nauki. Bo człowiek uczy się przez całe życie.
K.n.Ch.
Mateusz Orzeł
*Ty też możesz podać swój pomysł na artykuł! Czekam na Twoją wiadomość! 
Wejdź na Fanpage i napisz swój własny pomysł na artykuł

wtorek, 16 maja 2017

Siódma część samodzielnych rozważań

1. ,,Boże mój, niczego więcej prócz Ciebie nie potrzeba mi do szczęścia."
Autor: Mateusz Orzeł
2. ,Słowa nigdy nie będą czynami, za to czyny zawsze będą słowami."
Autor: Mateusz Orzeł

Szósta część samodzielnych rozważań

1. ,,Bądź wytrwały, bowiem kto zachowuje słowo Boże wielka jest dla niego nagroda w Niebie." 
Autor: Mateusz Orzeł
2. ,,Zdaj się na Pana w swej drodze, Jemu zaufaj, a On reszty dokona". (Psalm 37,5-6)

wtorek, 9 maja 2017

2031!

Na blogu już 2031 wyświetleń. Bardzo dziękuję Wam za te liczbę, która każdego dnia motywuje mnie do dalszego działania i kontynuowania bloga. Dla mnie to bardzo niezwykle, że jesteście i nadal czytacie mojego bloga. Dziękuję Wam jeszcze raz ponieważ sprawia mi to ogromną radość. Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i życzę  wszystkiego dobrego oraz błogosławieństwa Bożego :-)
*Ty też możesz podać swój pomysł na artykuł! Czekam na Twoją wiadomość! 
Wejdź na Fanpage i napisz swój własny pomysł na artykuł